Historia już nieraz pokazała, że kiedy się kogoś kocha, to można dla niego góry przenosić. Prawdziwe uczucie doprowadza do tego, że pozornie niemożliwe rzeczy stają się możliwe i okazuje się, że każde granice, na przykład te własnej wytrzymałości, można przekroczyć. Tak właśnie jest w tym przypadku.
76-letnia Barbara pochodząca z Bieszczad od czterech lat codziennie prowadzi swojego wnuka Janka do szkoły. Chłopak ma problemy z nogami poprzez wypadek, który – jako bardzo mały chłopiec – przeżył. Niestety, wypadku tego nie przeżyli jego rodzice i od tego czasu chłopiec jest wychowywany przez babcię. Ich dom znajduje się na prawdziwmy odludziu i do najbliższego przystanku autobusowego mają aż 6 kilometrów. Mimo tego Barbara codziennie prowadzi, a w zasadzie to zawozi na wózku swojego wnuka na przystanek, jedzie z nim do szkoły, a w związku z tym, że autobusy rzadko jeżdzą, zwykle spędza na czekaniu na koniec lekcji wnuka kilka godzin i potem wspólnie znowu wracają do domu.
Taki codzienny wysiłek to rzeczywiście duże wyzwanie. Jan niestety przez to, że ma zaburzenia ruchu i brak koordynacji nie potrafi się utrzymać na nogach, jeździ więc na wózku, ale nie potrafi na nim sam pokonać bieszczadzkich dróg, dlatego potrzebuje pomocy babci. Babcia robi dla niego wszystko, aby wnuczek wrócił do zdrowia, ale czeka go długa rehabilitacja, która i tak nie wiadomo, czy coś pomoże, bo po jednej rehabilitacji już jest i nieznacznie mu tylko pomogła.
Miłość do wnuka daje Barbarze jednak wielką siłę! Jest przekonana, że Jan osiągnie sukces pomimo ciężkiej choroby, ponieważ jest mądrym chłopcem. Jej determinacja i oddanie są godne podziwu! Wie i czuje, że każdego roku jest jest coraz trudniej, ale będzie walczyć do samego końca. Sama powiedziała: „Dopóki mam siłę, to będę go prowadzić każdego dnia!”
Barbara głęboko wierzy i ma nadzieję, że uda jej się zapewnić wnukowi dobrą przyszłość pomimo jego niepełnosprawności. Nigdy nie traci nadziei i nadal walczy o lepsze jutro dla swojego wnuka! Tej niezwykłej kobiecie należy się wielki podziw!

