W ostatniej klasie liceum do naszej klasy doszła dziewczyna o imieniu Martyna. Ten dzień był dla mnie przełomowy, ponieważ od tamtej pory moje myśli krążyły tylko wokół tej dziewczyny. Na lekcjach praktycznie nic do mnie nie docierało, bo byłem skupiony na obserwowaniu jej. Wszystkie moje myśli kręciły się wokół potencjalnych randek z nią, naprawdę ogromnie mi się podobała.
W końcu postanowiłem do niej zagadać. Po kolejnej lekcji podszedłem do niej i ot tak wygarnąłem jej wszystko, co do niej czułem. Powiedziałem jej, że jest bardzo piękna i chyba się w niej zakochałem, dlatego chciałbym ją zaprosić do kina. Chciałem jej jeszcze coś powiedzieć, ale przerwała mi i odpowiedziała: „nie!”. Zapytałem, co dokładnie miała na myśli, skoro nie dała mi nawet skończyć, ale ona tylko jeszcze raz powiedziała „nie” i odwróciwszy się ode mnie na pięcie, po prostu sobie poszła.
Tego dnia, ale i przez wiele kolejnych, byłem załamany. Wszystkie moje wyobrażenia o romantycznej miłości ot tak po prostu się rozpadły. Potem nigdy więcej z nią już nie rozmawiałem.
Pewnie zabrzmi to głupio i wielu mi nie uwierzy, ale nigdy więcej w życiu nie czułem do nikogo takiego silnego uczucia. Już nigdy nie zakochałem się w nikim innym. Myślę, że to nawet dobrze, bo jeśli znowu by mnie tak potraktowano, to nie wiem, czy bym to już wytrzymał.
Niedawno po pracy siedziałem w restauracji i jadłem obiad. Zwykle jadam obiady w restauracjach, żyję sam i nie chce mi się gotować. Cóż, jadłem sobie zupę, piłem kawę, a nagle dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna i zapytała: „czy chciałbyś mnie zaprosić na kawę?”. Bez zastanowienia odpowiedziałem: „nie”. Zmieszana od razu wstała i odeszła. Długo nie mogłem wybaczyć tej, która mi odmówiła, a teraz zrobiłem dokładnie to samo. Oczywiście odmawiać można, ale dobrze byłoby to zrobić albo delikatniej, albo chociaż wyjaśnić, dlaczego, tym bardziej, jeśli drugiej osobie tak bardzo zależy. To takie proste powiedzieć „nie”, kiedy nic się nie czuje do drugiej osoby.



