Marta z Piotrem spotykała się już od czasów szkolnych. Marta nie podobała się jednak matce mężczyzny, dlatego kiedy powiedział jej, że chce wziąć z dziewczyną ślub, ona wykrzyczała:
– Po moim trupie!
Syn jednak odpowiedział, że on i tak weźmie z Martą ślub. Wtedy jego matka musiała pogodzić się z tym, że syn tak czy siak zrobi to, co zechce, bo jest dorosły. Dlatego też po ślubie pozwoliła młodym zamieszkać z nią w jej przestronnym, czteropokojowym mieszkaniu.
Z pozory kobiety się dogadywały, jednak obie narzekały na siebie swoim przyjaciółkom:
– Nie lubię jej i nic na to nie poradzę. Tak, pomaga w domu, jest dobrą gospodynią, ale po prostu jej nie znoszę i nic tego nie zmieni! Jest jak zupełnie obca kobieta w moim domu.
Potem małżonkowie przeprowadzili się do własnego mieszkania, które kupili na nowo wybudowanym osiedlu. Teściowa mimo niechęci do synowej wcale nie była z tego powodu zadowolona, ponieważ przeprowadzka pary wiązała się z tym, że nie mogła już widzieć się z wnuczką każdego dnia. Marta jednak domyślała się, co czuła Zofia, dlatego obiecała, że co tydzień będzie przyjeżdżać do niej z wnuczką.
Piotr pracował w pobliżu domu matki i u niej jadał obiady. Marta nie sprzeciwiała się temu, a nawet się cieszyła się, że jej mąż jest dobrze nakarmiony. Myślała, że może być spokojna i że teściowa mimo wszystko ją chociaż trochę lubi, ale niestety, to były tylko pozory. Poza tym teściowej nie podobało się to, że synowa postanowiła się rozwijać i dalej kształcić Kiedy więc Piotr przychodził od matki, to zawsze żalił się na żonę, że marnuje tylko pieniądze i jeździ na różne kursy, zamiast zajmować się rodziną.
Marta była po jakimś czasie już zmęczona ciągłymi pretensjami. Zarabiała dobrze, więc wiedziała, że sobie poradzi. Złożyła więc w końcu pozew o rozwód.
Kiedy małżeństwo uzyskało już oficjalny rozwód, była teściowa zadzwoniła do Marty i powiedziała z żalem:
– Wybacz mi, myliłam się co do Ciebie. Ta nowa kobieta, z którą Piotr się spotyka od dwóch lat jest jeszcze gorsza od Ciebie.
Zabawna sytuacja – rozwód i sprawa z podziałem majątku, a na końcu okazuje się, że mężczyzna miał kochankę i to od dwóch lat, z którą teraz ma zamiar się pobrać.
Kiedy babcia przyszła, by odwiedzić swoje wnuki, Marta przygotowywała niedzielny obiad. Była teściowa usiadła w kuchni i w ciszy ocierała łzy, bo Piotra teraz z nimi nie było. Miał już nową kobietę, która jest tak zaborcza, że nie pozwala przychodzić mu nawet do swojej matki na obiad.
Co w tej sytuacja powinna zrobić Zofia? Porozmawiać z synem albo jego nową wybranką, czy poczekać na to, co będzie dalej? Czy coś jeszcze może się zmienić?

