Zobaczywszy ponure oblicze mężczyzny, żona domyśliła się, że wydarzyło się coś niepokojącego. Gdy mężczyzna zaczął mówić, ledwo co nie padła ze śmiechu.

Dziś w pracy przyjaciółka opowiedziała mi, jak jej mąż się skompromitował tak, że nawet przez trzy dni nie rozmawiał z nią, było strasznie nieprzyjemnie. Ona za to cały czas śmiała się z niego wraz z koleżankami. Okazało się, że mąż przez długi czas zbierał na samochód. Miał na to już bardzo dużo pieniędzy. Żona prosiła go, żeby kupił jej futro, a on nie dawał jej pieniędzy, bo do samochodu przecież mogły być potrzebne dodatkowe koła albo jakieś części, kiedy pojawi się przymus naprawy.  Żona znała już na pamięć wszystkie potrzebne rzeczy do samochodu, wszystkie jego części, więc mogłaby nawet zdawać nawet egzamin z nich.

Mąż cały czas zbierał i zbierał na swój wymarzony samochód. Wreszcie zaprowadził żonę do garażu, pokazał jej swoje nowe „cacko”. Ten samochód był trochę nowszy od poprzedniego, i pierwsza myśl była taka: „Teraz na naprawę tego samochodu pójdą duże pieniądze”. Żona nie odczuła żadnej radości z zakupu męża. Za to on sam po prostu znikał w garażu na długie godziny. Nawet jeśli nie trzeba było nic robić z samochodem, to on po prostu siedział i podziwiał go. Pewnego razu żona wróciła z pracy, a mąż siedział ponury w kuchni i patrzył w jedno miejsce.

– Co się dzieje? Co się stało z Tobą?!

– Mamy razem problem… Duży problem.

– Jaki? Czy coś z dziećmi? No mów przecież!

– Ukradli mi samochód… moje „cacko”. I jakże się skompromitowałem.

– Jak to ukradli, komu w ogóle przyszło todo głowy?

– Sam go ukradłem. Pojechałem do sklepu, zostawiłem samochód przed wejściem. A gdy wyszedłem, nie znalazłem go tam. Natychmiast poszedłem na komisariat, złożyłem oświadczenie o kradzieży. A po pół godzinie samochód znaleziono na tym samym parkingu, gdzie go zostawiłem.

– A jak to możliwe? Ty wyszedłeś i nawet swojego samochodu nie zauważyłeś? – Okazało się, że wszedłem przez jedną stronę sklepu, a wyszedłem przez drugą… I tak się zgubiłem, nie znalazłem samochodu na tym drugim parkingu. Cała policja się śmiała.

– Teraz i ja będę się z Ciebie śmiała do końca życia życia!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 4 =

Zobaczywszy ponure oblicze mężczyzny, żona domyśliła się, że wydarzyło się coś niepokojącego. Gdy mężczyzna zaczął mówić, ledwo co nie padła ze śmiechu.