Znalazłam profil mojego męża w aplikacji randkowej. Nie wiem, co teraz o tym myśleć

Znalazłam profil mojego męża w aplikacji randkowej. Nie wiem, co teraz o tym myśleć

Trzy dni temu moje życie całkowicie się zmieniło. Wymyśliłam też już setkii teorii, dlaczego akurat tak się stało, ale powiem Wam, że to w ogóle nie czyni tej sytuacji łatwiejszej. Tak naprawdę im bardziej chcę poznać prawdę, tym bardziej wszystko mocniej się gmatwa i nie mogę do niej dotrzeć.

Na moją skrzynkę mailową dotarła wiadomość z nieznanego mi adresu. Kiedy ją otworzyłam moim oczom ukazał się screen z pewnej aplikacji randkowej, na której widniał profil mojego męża.

Dobrze, że dostałam tę wiadomość kiedy byłam w pracy, bo inaczej chyba bym zamordowała mojego męża gołymi rękami. Naprawdę byłam wściekła! Kiedy ochłonęłam uznałam, że może podpytam nadawcę wiadomości skąd ma tego screena i kim w ogóle jest, ale nie dostałam już żadnej wiadomości.

Kiedy wróciłam do domu, założyłam konto w tej aplikacji randkowej na fałszywe dane i zaczęłam tam szukać mojego męża. Był, faktycznie, było jego zdjęcie, prawdziwe imię, ale nie miał nic więcej napisanego w swoim kwestionariuszu. Później wróciłam do wiadomości od anonima i zobaczyłam, że na tym screenie przy imieniu męża było zielone kółko oznaczające, że mąż był aktywny. Później spojrzałam na godzinę na ekranie telefonu, na którym wykonano screen i okazało się, że musiałby nie spać o 4 rano, a jestem pewna, że spał u mojego boku i że to niemożliwe. Postanowiłam więc wstrzymać się z jakimikolwiek oskrażeniami.

Nie brałam udziału w wychowaniu mojego syna, a teraz nie czuję do niego chociażby kapki matczynej miłości

Przez kilka dni obserwowałam męża, sprawdzałam też historię przeglądarki oraz aplikacje, których używał na swoim telefonie, ale nie znalazłam nic podejrzanego. Wiem, mógł przeglądać też strony incognito, no ale jednak…

Możliwe, że któraś z moich przyjaciółek zrobiła ten zrzut ekranu i mi wysłała, ale czy nie lepiej byłoby zadzwonić i osobiście mi to pokazać? Wtedy miałabym jasną sprawę.

A może to mój mąż wysłał mi ten e-mail i tak mnie sprawdza, czy mu na pewno ufam? No ale po co miałby tak robić? Przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, a takie zagrywki są na niskim poziomie.

Mam jeszcze jedną teorię – może jakaś kobieta ma na oku mojego męża i wymyśliła sobie, że rozbije nasze małżeństwo, a ona potem go poderwie i z nim będzie. Szczerze mówiąc, sama już nie wiem i mam ogromny mętlik w głowie. Czy da się udowodnić, że to naprawdę on, a nie, że ktoś się pod niego podszywa?

Czasami żałuję, że Internet jest synonimem anonimowości.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + trzy =

Znalazłam profil mojego męża w aplikacji randkowej. Nie wiem, co teraz o tym myśleć