Zięciowie oczekują ode mnie bycia babcią na pełen etat. A ja mam jeszcze marzenia i plany, które chcę realizować

Pomóż finansowo i zaopiekuj się wnukami... - tylko tego chcą ode mnie zięciowie

Jestem wdową od dawna. Mam 62 lata i aktualnie jestem już na emeryturze. Z moim mężem tworzyliśmy razem cudowną rodzinę i naprawdę, jako małżeństwo byliśmy ogromnie szczęśliwi, prawie nigdy się ze sobą nie kłóciliśmy. Wychowaliśmy aż trzy córki. Teraz każda z nich ma już swoje rodziny, dzięki czemu mam aż czworo wnucząt. Dopiero teraz zaczęłam żyć dla siebie, ale zięciowie ciągle mi powtarzają, że powinnam zająć się ich dziećmi. Ja jestem jednak innego zdania.

Uważam, że nic nie jestem winna dzieciom i także mam prawo do korzystania z życia. Daliśmy z mężem naszym dzieciom wszystko, aby w przyszłości mogły żyć tak, jak będą chciały. Po śmierci męża było mi bardzo ciężko, ale z biegiem zaczęłam się przyzwyczajać do tej nowej dla mnie sytuacji. Postanowiłam zadbać także o siebie. Wreszcie mam czas, żeby wyjść do teatru, czy odwiedzić znajomych. Nie tak dawno poznałam mężczyznę, z którym podróżuję po Polsce i  Europie. W końcu cieszę się życiem, ale zięciowie w ogóle mnie nie rozumie.

Praktycznie z żadnym z zięciów nie mam bliskich relacji. Nie, nie są dla mnie niemili i w miarę dobrze mnie traktują, ale nie czują, że są mi tak bliscy, jak własne dzieci. Ich zdaniem skoro jestem babcią, to po prostu moim obowiązkiem jest siedzenie z wnukami, pieczenie dla nich ciast i robienie swetrów na drutach. Poza tym oczekują ode mnie pomocy finansowej, ale ja chcę wydawać pieniądze na siebie. Mój nowy partner jest biznesmenem, więc nie muszę się ograniczać finansowo, dlatego też pomagam dzieciom, jak tylko mogę, ale zięciowie są chciwi i chcą więcej i więcej.

– Już się tak nie ciesz! Ten dom należy się nie tylko Tobie, ale i Twojej siostrze

Ciągle też troszczę się o moje córki i wnuki, odwiedzam ich, a czasami zabieram do siebie wnuki, aby córki ze swoimi mężami miały czas dla siebie. Zięciowie wciąż tego jednak nie doceniają.

– Jesteś babcią, więc powinnaś siedzieć z wnukami, a nie podróżować z nowym facetem! A jak już koniecznie musisz gdzieś lecieć, to leć do Paryża i zabierz wnuka ze sobą! – usłyszałam ostatnio od jednego z zięciów.

Takie właśnie słyszę komentarze.

Dlaczego mnie nie rozumieją? To jest moje życie i moje wybory. Kiedyś dużo pracowałam z mężem, mało odpoczywaliśmy, więc teraz nadrabiam stracony czas. Czy naprawdę powinnam czuć się z tego powodu winna?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście − 2 =

Zięciowie oczekują ode mnie bycia babcią na pełen etat. A ja mam jeszcze marzenia i plany, które chcę realizować