Pewnie widząc tytuł mojego wpisu, ktoś pomyśli, że to żart. Trudno uwierzyć, ale to wydarzyło się naprawdę.
Mam 28 lat i całkiem niedawno zaczęłam spotykać się z pewnym facetem. Bardzo długo byłam sama, dlatego ucieszyłam się, gdy już na pierwszej randce dobrze mi się z nim rozmawiało. Okazało się, że lubimy podobną muzykę, podobne filmy, w dodatku on także lubi chodzić po górach. Pomimo tego, że to był dopiero początek naszej znajomości, trochę w głowie kiełkowała mi się już myśl, że z tego może wyjść jakiś poważny związek.

Sama przez te wszystkie lata stałam się bardzo samodzielną i niezależną kobietą, która potrafi zadbać o siebie. Robiłam karierę, awansowałam i naprawdę lubiłam swoją pracę. Nie wyobrażałam już sobie życia bez swojej pracy i samorozwoju, bo to naprawdę było dla mnie ważne.
Adam, o którym wcześniej wspomniałam, jest informatykiem. Co prawda jeszcze nie rozmawialiśmy szczegółowo na temat tego, jak wyobrażałby sobie nasz związek w przyszłości, bo było na to za szybko, ale z rozmowy czasami coś wyszło, co teraz uważam za mocne sygnały ostrzegawcze. Adam raz powiedział, że zarabia na tyle dużo, że jego przyszła żona mogłaby zajmować się tylko domem, bo kobiety przecież potrafią to robić najlepiej. Chyba niestety byłam nim zbyt zauroczona i miałam jakieś klapki na oczach. Na szczęście nie przesłoniły mi one ostatniej sytuacji.
Czytaj też: Robert miał wszystko. Przez głupi wybryk, mógł stracić to, co najważniejsze
Wczoraj odbyły się wybory parlamentarne i to była pierwsza okazja, a jak też się później okazało, ostatnia, do porozmawiania o polityce. Wcześniej jakoś oboje nie poruszaliśmy tego tematu. Kiedy więc spotkaliśmy się na niedzielny spacer i zapytałam, czy był już na wyborach, a jeśli tak, to na kogo głosował, ten z dumą odpowiedział, że oddał głos na jedną z partii o bardzo radykalnych poglądach, w tym również na rolę kobiety w społeczeństwie. Byłam w szoku. Nie sądziłam, że ktoś taki jak on mógłby popierać tę partię, choć sporo młodych ludzi zapowiadało, że będzie na nią głosować.
Weszłam z nim w głębszą dyskusję na ten temat, ponieważ chciałam wiedzieć, dlaczego w ogóle popiera tych ludzi. Wtedy odpowiedział, że popiera ich dlatego, bo są za przywróceniem jasnych ról w społeczeństwie. Tak, tak, czyli kobieta do garów, facet jest od robienia kariery. Nie zgadzają się na przyjmowanie imigrantów, a jego to cieszy, bo nie potrzebuje tutaj obcych i w ogóle najlepiej by było, gdyby Polska wyszła z Unii Europejskiej.
Byłam w szoku. Po tej rozmowie pożegnałam się z nim i wróciłam do domu, a następnie zablokowałam go wszędzie, gdzie to tylko możliwe, a jego numer telefonu skasowałam.
Uważam też, że trzeba pomagać ludziom, jeśli tego potrzebują. Poza tym nie chcę być traktowana przez swojego partnera jak własność, która powinna znać swoje miejsce, gdy on będzie decydował o wszystkim innym.
Następnym razem mam nadzieję, że szybciej zorientuję się, kogo popiera mój wybranek, aby nie trafić na kogoś takiego jak Adam.

