Zatrudniłem swoich krewnych w swojej firmie, a oni mnie okradli, obmówili przed całą rodziną i na koniec zmieszali mnie z błotem

Zatrudniłem swoich krewnych w swojej firmie, a oni mnie okradli, obmówili przed całą rodziną i na koniec zmieszali mnie z błotem

W 2011 roku uruchomiłem małą firmę, w której wytwarzałem olej słonecznikowy. Miałem swoją plantację i chciałem to jakoś spożytkować. Miałem też już doświadczenie, bo przy podobnej produkcji pracowałem w przeszłości ponad 5 lat.  Znałem tę branżę od wewnątrz, wiedziałem, jakie są zagrożenia, a jakie plusy, dlatego wydawało mi się, że jestem dobrze przygotowany.

Do 2015 r. spłaciłem kredyt, który zaciągnąłem na kupienie potrzebnego sprzętu. Przez kolejne lata szło mi coraz lepiej, dzięki czemu zbudowałem nowe budynki i rozszerzyłem produkcję. Wszystko było w porządku, ale niestety wtedy uznałem, że przecież mogę u siebie zacząć zatrudniać krewnych, co dopiero potem okazało się wielkim błędem.

Zatrudniłem między innymi męża mojej siostry, dwóch kuzynów oraz mojego przyrodniego brata. Od tego momentu zaczęły się problemy. Mimo tego, iż produkcja była większa, to zyski wcale nie porażały, a później z miesiąca na miesiąc były nawet coraz mniejsze. Mimo tego myślałem, że to jakiś gorszy okres, czasami tak jest, że pomimo zwiększonej produkcji zyski wcale nie są na początku znacznie większe. W międzyczasie wpadłem na pomysł otwarcia sklepu i znowu potrzebowałem na ten cel znacznej sumy pieniędzy, której nie miałem. Zwróciłem się więc z wnioskiem o kredyt do banku. Wówczas zlecono zrobienie w mojej firmie audytu i sprawdzono wszystko, faktura po fakturze, przelew po przelewie…

Okazało się, że nikt mi nie da żadnej pożyczki, bo nie wiadomo, czy będę wypłacalny. A to wszystko za sprawą kradzieży, do których dochodziło w mojej firmie. Z audytu jasno wynikało, kiedy i na jakie kwoty zostałem okradziony. Poczułem, że to musi być sprawka moich krewnych, bo te problemy zaczęły się wraz z momentem, kiedy zaczęli u mnie pracować. Tego samego dnia zadzwoniłem do wszystkich zatrudnionych u mnie krewnych i ich zwolniłem.

Już kilka miesięcy później zyski były większe, zniknęły problemy z płynnością finansową. Problemy w firmie się skończyły, za to w rodzinie zaczęły, bo od tej pory nazywano mnie „Judaszem”. Według rodziny skrzywdziłem moich krewnych i oskarżyłem o coś, czego na pewno by mi nie zrobili. Obecnie mam złe relacje praktycznie z całą rodziną i doszło nawet do tego, że przestałem być zapraszany na urodziny czy spędzanie jakichkolwiek świąt w rodzinnym gronie. Tylko u mamy i taty jestem mile widzianym gościem. W pewnym momencie pomyślałem nawet, że tak jest lepiej, bo chociaż nikt już nie będzie chciał dobrać się do moich pieniędzy.

W te święta jednak znowu się zaczęło. Ci sami ludzie, którzy mnie okradli, a potem obgadali i zmieszali z błotem, nagle przypomnieli sobie o mnie. Zadzwonili, poprosili o pożyczkę pieniędzy i w ogóle zachowywali się, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Ja jednak definitywnie odciąłem się od nich i nie chcę ich widzieć ani z nimi rozmawiać. Niech zostanie tak, jak jest.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + 8 =

Zatrudniłem swoich krewnych w swojej firmie, a oni mnie okradli, obmówili przed całą rodziną i na koniec zmieszali mnie z błotem