Mam na imię Kaja i w lipcu skończyłam 45 lat. Miałam męźa, jednak rozwiodłam się z nim 5 lat temu. Z tego związku mam córkę i syna.
Oboje są już dorośli, mają swoje rodziny, z którymi mieszkają w różnych miastach. Czasami oczywiście mnie odwiedzają, ale tylko czasami, przez co czuję się mocno samotna.
Nie tak dawno poznałam faceta, który bardzo mi się spodobał. Zaczęliśmy się spotykać i wydawało się, że coś może z tego być, ale ten nagle przestał odbierać telefony, sam już nie pisał, ani nie dzwonił. Nie wiedziałam, co było tego powodem, ale też nie chciałam tego rozdrapywać i zaakceptoowałam sytuację.
Ostatnio jakoś gorzej się czułam, nawet zasłabłam w pracy. Postanowiłam iść do lekarza i zrobić badania. Okazało się, że nic mi nie jest, wręcz przeciwnie – jestem na tyle w dobrej kondycji, że udało mi się zajść w ciążę!
Wydaje mi się jednak, że urodzenie tego dziecka to zły pomysł. Ciąglę się waham: urodzić, czy zrobić aborcję, póki jeszcze mogę? Zapewne ciąża w tym wieku nie jest czymś naturalnym dla organizmu i jeśli urodzę, to przyniesie to wiele obciążeń dla mojego zdrowia. Z drugiej zaś strony coś mi mówi, abym zostawiła to dziecko. Chciałabym jeszcze raz być mamą i przeżyć ten cud macierzyństwa. Nie czułabym się też tak bardzo samotna.
Po wielu przemyśleniach postanowiłam porozmawiać o tym wszystkim z córką. Po wysłuchaniu mnie poradziła mi aborcję, bo uważa, że nie powinnam ryzykować ani zdrowia dziecka, ani swojego. Bez względu na to, jak trudne to dla mnie będzie, chyba powinnam się z nią zgodzić i wybrać to rozwiązanie…
