Żałuję, że wtrąciłam się w rodzinne sprawy mojego syna, bo teraz synowa po prostu mnie nienawidzi

Żałuję, że wtrąciłam się w rodzinne sprawy mojego syna, bo teraz synowa po prostu mnie nienawidzi

Od samego początku mój syn wraz ze swoją żoną postanowili mieć rozdzielność budżetów, zamiast mieć jeden wspólny. Może to dlatego, że synowa ma syna z pierwszego małżeństwa. Oczywiście Alicja i Dariusz mają także wspólnie trzyletnie dziecko.

Kiedy usłyszałam o tym rozdzieleniu budżetów uznałam, że to trochę dziwne, ale postanowiłam się nie wtrącać, to w końcu ich wspólna decyzja. Teraz zamierzają zaciągnąć kredyt hipoteczny na mieszkanie, ale synowa mówi, że to mój syn powinien spłacać to mieszkanie samemu. Słysząc to nie mogłam już tego znieść i zainterweniowałam. Powiedziałam synowi, że w razie rozwodu nic go nie będzie chronić i mieszkanie trzeba będzie sprzedać, podzielić albo zostawić Alicji i dzieciom. Wtedy przecież może się wprowadzić kolejny mężczyzna jeśli Alicja zdecyowałaby sobie na nowo układać życie. Jedynym mądrym rozwiązaniem w tej sytuacji jest to, aby oboje spłacali ten kredyt. Mój syn był bardzo urażony tym, że w ogóle wspomniałam o rozwodzie, bo przecież się bardzo kochają. Ja jednak uważam, że w życiu trzeba być przygotowanym na wszystko i rozważyć wszystkie opcje, szczególnie przy takich poważnych decyzjach finansowych!

Moja młodsza siostra mnie nienawidzi, ale nasza mama pozwala jej na wszystko

Wszystko byłoby dobrze, ale Dariusz o naszej rozmowie opowiedział żonie. Moja synowa przestała się ze mną kontaktować i nie odbiera ode mnie telefonów. Sam syn też zaczął żałować, że się zgodził na taki układ, ale teraz na wszystko już za późno. Ostatnio wybrałam się do nich w weekend bez ostrzeżenia, żeby nie mogli mi odmówić spotkania, ale synowa gdy tylko mnie zobaczyła, to od razu zabrała dzieci i wyszła z domu. Nie odezwała się do mnie nawet słowem, jakbym była powietrzem.

Kiedy mój Dariusz poznał z nami Alicję i powiedzieli, że ma już dziecko z pierwszego małżeńswtwa, nie powiedzieliśmy ani jednego, złego słowa, a przecież mógłby znaleźć niezamężną dziewczynę z „czystą kartą”. Przyjęliśmy zarówno ją, jak i jej syna, a teraz ona nie chce nas znać i to przez taką głupotę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − osiem =

Żałuję, że wtrąciłam się w rodzinne sprawy mojego syna, bo teraz synowa po prostu mnie nienawidzi