Żałuję, że przez 45 lat słuchałam innych i żyłam tak, jak oni chcieli. Zmaronwałam życie

Żałuję, że przez 45 lat słuchałam innych i żyłam tak, jak oni chcieli. Zmaronwałam życie

Prędzej czy później każdy dochodzi do momentu, w którym wraca do przeszłości, by przyznać przed sobą, czy jest zadowolony ze swojego dotychczasowego życia, czy nie i co jeszcze chciałby osiągnąć. Niedawno spotkałam się z moją przyjaciółką Weroniką, która podzieliła się ze mną swoimi rozczarowaniami i nadziejami.

„Kiedy skończyłam 45 lat, postanowiłam zrobić bilans swojego życia i, szczerze mówiąc, zrobiło mi się żal samej siebie. Wygląda na to, że nie żyję dla siebie, ale dla innych.

Od kiedy pamiętam, moi rodzice zawsze narzucali mi swoją wolę i mówili, co mam robić, co jest słuszne, a co nie. Wybrali liceum, do którego miałam chodzić, a kiedy skończyłam szkołę, ledwo udało mi się przekonać ich, bym mogła zdawać na prawo, a nie – jak nalegali – na filologię polską. Niestety nie dostałam się na prawo i przez rok pracowałam, by za rok spróbować znowu. Niestety nie zdążyłam, bo rok później rodzice bez mojej zgody sami złożyli za mnie dokumenty na filologię polską. dostałam się i studiowałam bez entuzjazmu, po prostu z przymusu. Może dlatego nie uzyskałam zbyt wysokiej oceny końcowej, ale przynajmniej byłam absolwentką i spełniłam ich wielkie marzenie. Później to także rodzice znaleźli mi pracę w szkole i pracowałam jako nauczycielka języka polskiego.

Ciężko mi było pracować z dziećmi, poza tym w ogóle lubiłam swojego zawodu, ale się przyzwyczaiłam – nie miałam innego wyboru. Prawda jest taka, że nie miałam wystarczająco dużo siły, by walczyć z rodzicami i się im przeciwstawić. Może dlatego wyszłam za mąż za pierwszego, który mi się oświadczył – kolegę z pracy, który uczył wychowania fizycznego.

Piotr po ślubie pokazał swoje prawdziwe oblicze i życie z nim stało się nie do zniesienia

Chciałam jak najszybciej uwolnić się spod kontroli rodziców i widziałam w Pawle wybawiciela. Niestety – od domowych tyranów trafiłam do innego, który kontynuował moje upokarzanie. Mój mąż okazał się nie znosić sprzeciwu i dla niego miałam być służącą i kochanką. Dbałam o wszystko – o dom i o niego – ale jedyne, co otrzymywałam w zamian to wyzwiska i upokorzenia. Nie miałam jednak siły, by go opuścić. Przecież byłam przyzwyczajona do rezygnaowania z siebie.

Pociechę znalazłam tylko w mojej córce, do której przylgnęłam jak tonący do brzytwy. Dawałam jej całą moją miłość – coś, czego sama nigdy nie otrzymałam. Nauczyłam ją być niezależną i bronić swojego zdania. Nie chciałam, by dorastała zniszczona i zależna jak ja.

Kiedy była w piątej klasie, zaczęłam oszczędzać pieniądze w tajemnicy przed mężem i po ukończeniu szkoły podstawowej wysłałam ją do liceum w Anglii. Po college’u kontynuowała naukę na tamtejszym uniwersytecie i zachęcałam ją, by tam została i kontynuowała swoje życie. Pomogła mi ją utrzymać moja ciotka – nie ma dzieci i jest jedyną osobą, która mnie rozumie. Teraz zbieram odwagę, by opuścić Pawła.

Szukam mieszkania i nowej pracy, a gdy wszystko sobie ułożę, odejdę od niego. Chcę sama decydować, jak żyć, pracować nad czymś, co sprawia mi przyjemność, czytać w spokoju moje ulubione książki, haftować. Robić to, czego ja chcę, a nie co inni chcą i myślą, że jest dla mnie dobre. Bo w końcu życie jest jedno i tylko ja je mogę sama przeżyć, prawda?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem − 1 =

Żałuję, że przez 45 lat słuchałam innych i żyłam tak, jak oni chcieli. Zmaronwałam życie