Piotr po ślubie pokazał swoje prawdziwe oblicze i życie z nim stało się nie do zniesienia

Piotr po ślubie pokazał swoje prawdziwe oblicze i życie z nim stało się nie do zniesienia

Ludzie z doświadczeniem twierdzą, że już na pierwszym spotkaniu można się zorientować, jaką osobą jest mężczyzna, w którym się zakochaliśmy do szaleństwa. Zawsze są jakieś znaki – słowa, gesty, zachowanie i stosunek wobec kobiety, które to podpowiadają. Trzeba tylko mieć oczy, by je dostrzec, i serce, by je poczuć. W przypadku mnie niestety tak nie było.

Jak każda dziewczyna marzyłam o zobaczeniu siebie w białej sukni ślubnej, wyobrażałam sobie huczne wesele z wieloma gośćmi, kwiatami, uśmiechami, prezentami… Może dlatego, gdy Piotr mi się oświadczył to poczułam się, jakbym wznosiła się w powietrze i zapomniałam, jak stąpać po ziemi. Niestety, to sprawiło, że swtraciłam zdrowy rozsądek.

Piotr chciał małżeństwa za wszelką cenę, a wesele go nie interesowało. Nie zwracałam uwagi na drobne uwagi i pytania typu: „Po co nam to wesele, tylko żeby wydawać niepotrzebnie pieniądze?”, „Dlaczego mielibyśmy mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu, skoro moi rodzice mają umeblowany, dwupiętrowy dom?” i „Czy jest sens, żebym kupował nowy garnitur, skoro ten ze studniówki jeszcze mu pasuje?”.

Jednak traktowałam jego słowa jako żart i już wieczorem, gdy spotykaliśmy się po pracy u niego, szczęśliwa na myśl o ślubie, zaczęłam marzyć jeszcze bardziej o naszym wspólnym życiu.

W końcu omówiliśmy datę i miejsce ślubu. Wyobrażałam sobie duży restauracyjny ogród, wokół zieloną trawę, basen z mini barem, małe druhny w białych sukienkach i wiankach… Dla mnie już nie było tak ważne przysięganie miłości – nie że go nie kochałam – ale miejsce i dzień odgrywały dla mnie istotną rolę. Niestety, Piotr szybko zgasił moją wizję słowami: „Nieważne gdzie to będzie, kochanie, możemy nawet zjeść po ślubie obiad we dwoje w barze mlecznym. Bylebyśmy się tylko jak najszybciej pobrali! Zaniemówiłam, ponieważ bar mleczny w naszej okolicy to najgorsze miejsca, gdzie stołują się tylko bezdomni. Rzuciłam się więc po jego słowach na łóżko i płakałam jak małe dziecko, któremu właśnie zabrano zabawkę. Wtedy Piotr położył się obok mnie i ślubna euforia znów mnie opanowała. Nie mogłam się doczekać, aż zacznę odwiedzanie butiki i centra handlowe w psozukiwaniu idealnej kreacji!

Krewni zrujnowali moje życie przez majątek i pieniądze, a siostra się mnie wyrzekła

Nie załatwialiśmy nic razem, bo on zawsze był zajęty i zazwyczaj zgadzał się z moim wyborem. Ślub w końcu odbył się i szybko wszystko wyszło na jaw, czyli Piotr pokazał swoje prawdziwe oblicze. Okazał się staromodnym mężczyzną, pełnym kompleksów, i do tego bardzo skąpym. Śpieszył się, żebyśmy się pobrali, by nie był gorszy od swoich przyjaciół, którzy już mieli żony. Chciał się móc chwalić się, że ma piękną żonę. Jeśli jednak mężczyzna chce, żeby żona była idealna, to musi o nią dbać, a on w ogóle się mną nie interesował, szybko stał się obojętny wobec mnie i naszego domu. Wchodził do salonu w brudnych butach, jadł zupę bezpośrednio chochlą z garnka, tygodniami się nie golił… Był leniwy, by zadbać o siebie, a co dopiero o mnie.

Miłość jest jednak ślepa i kiedy się zakochujemy, nie zwracamy uwagi na nic innego, tylko na porywy emocji. Z czasem zdałam sobie sprawę, że tylko to nas łączyło i życie łóżkowe, nic więcej. Wracam myślami wstecz i rozumiem, że los dawał mi wiele znaków, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni, ale ich nie dostrzegałam.

Tymi znakami było między innymi to, że gdy zaszłam w ciążę i chciałam, abyśmy razem wybrali imię dla dziecka, a on niedbale odpowiedział, że wszystko mu jedno, jak się będzie nazywać. Dobrze, że tym razem los wkroczył w nasze życie i poroniłam. Dzięki temu oprócz mnie nie cierpiał nikt inny.

Inną sytuacją było to, że kiedyś, gdy zapytałam go, czy nie obchodzi go, że nie jestem już z nim szczęśliwa, on tylko wzruszył ramionami i powiedział: „Wielka sprawa, ważne, że jesteśmy małżeństwem!”. To była największa zniewaga dla mnie! Na szczęście moje małżeństwo nie trwało długo i nie odebrało mi najpiękniejszych lat młodości.

Piotr chciał być w małżeństwie za wszelką cenę, bo to dawało mu to poczucie bezpieczeństwa. Nie zastanawia się, że kobieta potrzebuje o wiele więcej bezpieczeństwa i to ze strony męża. Teraz, podejrzewam, szuka następnej, którą uwikła w nieszczęśliwe małżeństwo.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × jeden =

Piotr po ślubie pokazał swoje prawdziwe oblicze i życie z nim stało się nie do zniesienia