Dziś chcę wam opowiedzieć historię o tym, jak ludzie lubią przywłaszczać sobie dobre uczynki innych.
Mój współmałżonek ma młodszego brata, który ma dwoje dzieci. A kiedy ja i mój małżonek pracowaliśmy na dwa etaty, żeby spłacić kredyt hipoteczny za nasze dwupokojowe mieszkanie, Jarek i jego żona śmiali się z nas i mówili, że staliśmy się zakładnikami mieszkania i na marne wydajemy pieniądze.
Mieszkali w starym, małym domku jego żony, który odziedziczyła po babci. Zarobione pieniądze przeznaczali głównie na jedzenie.
Mąż często mówił im, żeby zrobili normalny remont domu, dobudowali pokój czy łazienkę, bo mają dzieci, które potrzebują normalnych warunków.
Jego brat z żoną, tylko się śmiali i mówili, że radzą sobie całkiem nieźle.
Kiedy spłaciliśmy kredyt hipoteczny, zrobiliśmy porządne remonty w mieszkaniu, kupiliśmy meble, czyli stworzyliśmy sobie komfortowe warunki życia.
Dom Jarka, w którym nie przeprowadzili remontu, wygląda coraz gorzej i zapowiada się na to, że wkrótce całkowicie się zawali.
Teraz, z jakiegoś powodu, Jarek kieruje do nas niezrozumiałe pretensje, mówiąc, że my żyjemy z dziećmi w luksusie, podczas gdy oni są biedni i jesteśmy zobowiązani im pomóc.
Ale dlaczego tak nagle?
Wszyscy są zdrowymi ludźmi, mogą zarabiać pieniądze i normalnie żyć. Dzieci Jarka, patrząc na swoich rodziców, są przyzwyczajone do tego, że nic nie robią i żyją jednym dniem.
Babcia mojego męża i jego brata, mieszka na wsi w jednopokojowym mieszkaniu. Zadzwoniła więc do nas i powiedziała:
– Olek, weź najstarszego syna swojego brata (ma 21 lat). Pomóż mu znaleźć pracę i pozwól mu zamieszkać z Tobą. Może zobaczy, jak żyjesz i zmieni swoje podejście do życia. Cały dzień siedzi przy komputerze, nic innego go nie interesuje, nie chce pracować, a je jak wszyscy. Jest przecież Twoim bratankiem.
Mąż jej odpowiedział:
– Babciu, może Ty go przyjmiesz? To twój wnuk.
– Och, naprawdę? Dlaczego miałabym tego chcieć? Nikogo nie potrzebuję. On gdzieś pójdzie, potem przyprowadzi swoich przyjaciół, a ja muszę odpocząć.
– A Ty babciu, nie sądzisz, że my też musimy odpocząć? Mogę mu pomóc w pracy, albo znaleźć mieszkanie. Chłopiec jest dorosły, jeśli chce, może osiągnąć w życiu wszystko, a jeśli nie, to jego problem. To jego życie i tylko on decyduje, jak je przeżyć i jeśli chcą, niech się obrażają, ale my cenimy sobie spokój naszej rodziny.
Czy uważasz, że mój mąż miał rację, odmawiając?


