Zaczęła krzyczeć na mojego synka jeszcze bardziej niż wcześniej, a on po prostu płakał… Wściekła wbiegłam do przedszkola, bo nie mogłam na to pozwolić!

Zaczęła krzyczeć na mojego synka jeszcze bardziej niż wcześniej, a on po prostu płakał... Wściekła wbiegłam do przedszkola, bo nie mogłam na to pozwolić!

Mój syn niedawno skończył trzy lata. Kiedy miał dwa i pół roku, zapisałam go do prywatnego przedszkola. Musiałam pracować i po prostu nie było innej opcji. Lubił jednak być w przedszkolu, nigdy nie był kapryśny, a czasem nawet nie chciał iść do domu, bo tak bardzo podobały mu się zabawy z kolegami. Niedawno jednak to wszystko się zmieniło.

Syn zaczął miewać napady złości i zdecydowanie odmawiał pójścia do przedszkola. Nie mogłam znaleźć powodu, dla którego tak się teraz zachowywał, a on prosił, żebym pozwoliła zostać mu w domu. Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy to było pójście do naszego lekarza rodzinnego. Poszliśmy do niego, przeprowadził oględziny i zapytał mnie o wszystko ze szczegółami. Pod względem fizycznym u syna było wszystko w porządku, był zdrowy jak ryba. Uznałam więc, że nie ma w takiej sytuacji sensu trzymać dziecka w domu i zabrałam syna do przedszkola. Każdy kolejny dzień był dosłownie torturą dla nas obojga i nic się nie zmieniało w jego podejściu co do chodzenia do przedszkola. Widziałam, że wcale nie jest mu lepiej.

Postanowiłam więc porozmawiać z nauczycielką przedszkolną aby dowiedzieć się, jak zachowuje się moje dziecko w przedszkolu. Nauczycielka z pewnością stwierdziła, że mój syn zachowuje się normalnie i wszystko jest w porządku oraz że nie zauważyła u niego żadnych zmian. Jakoś mnie to wcale nie uspokoiło i postanowiłam odwiedzić przedszkole niespodziewanie aby zobaczyć, co się tam dzieje w porze obiadowej. Instynkt macierzyński sugerował, że muszę to zrobić, bo inaczej nie poznam prawdy.

Postanowiłam zrobić ojcu niespodziankę i osobiście złożyć ojcu najlepsze życzenia. Jego zachowanie jednak bardzo mnie zasmuciło. Czegoś takiego się nie spodziewałam!

To co zobaczyłam, kiedy weszłam do jadalni, po prostu mnie zszokowało mnie. Faktem jest, że rodzicom nie wolno przebywać w  przedszkolu w ciągu dnia. Tak naprawdę mogę przyjść i odebrać dziecko, ale nie mogę wejść do sal zabaw ani jadalni. Nigdy nie kwestionowałam tej zasady, bo sama nie chciałabym, żeby ktoś obcy kręcił się w pobliżu mojego syna. Jednak tego dnia czułam, że muszę to zrobić, więc przyszłam i pewnym krokiem skierowałam się w stronę jadalni. Od korytarza pomieszczenie oddziela ogromna szklana ściana, dlatego z łatwością wśród innych dzieci udało mi się wzrokiem odnaleźć mojego syna. Siedział przy stole ze skrzyżowanymi rękami, a nauczycielka przedszkolna – ale jakaś inna niż ta, co zwykle – krzyczała na niego i siłą próbowała wepchnąć mu jedzenie. Widać było, że nie chce jeść, ale jej to nie interesowało.

Krzyczała na niego jeszcze bardziej niż wcześniej, a on tylko płakał. W tym momencie nie mogłam tego znieść i wpadłam wściekła do jadalni. Wzięłam syna w ramiona i zaczęłam go uspokajać. Bardzo się ucieszył, że przyszłam. Mój syn nie spodziewał się mnie zobaczyć. Potem bardzo poważnie porozmawiałam z naszym nauczycielem. Po pierwsze nie rozumiałam, dlaczego mój syn jest karmiony przez jakąś nieznaną mi osobę. Nie powinno tak być – od tego jest nauczycielka przedszkolna od jego grupy.

Po drugie chciałam wyjaśnić, dlaczego moje dziecko jest zmuszane do jedzenia i to krzykiem. Najwyraźniej dziecko nie chce chodzić do przedszkola z tego powodu. Nauczycielka mojego syna bardzo długo przepraszała i obiecała, że przejmie kontrolę nad sytuacją. Później okazało się, że nie była to już pierwsza skarga na tamtą kobietę. W rezultacie została po prostu zwolniona, a mój syn wrócił do zwykłego rytmu życia w przedszkolu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć − 5 =

Zaczęła krzyczeć na mojego synka jeszcze bardziej niż wcześniej, a on po prostu płakał… Wściekła wbiegłam do przedszkola, bo nie mogłam na to pozwolić!