Zabraliśmy ze sobą na wakację szwagierkę wraz z dzieckiem.

Wiele razy, wyjeżdżaliśmy z mężem na wakacje nad morze. Od kilku lat jeździmy nad morze w towarzystwie znajomych, naszymi samochodami. Lubimy biwakować na dziko. Wybieramy jakiś odcinek wybrzeża i rozkładamy namioty. W ciągu dnia pluskamy się w morzu, opalamy, wykonujemy domowe obowiązki. A po zmroku śpiewamy piosenki z gitarą wokół ogniska, popijając lampkę wytrawnego wina. Jest pięknie! W tym roku dołączyła do nas moja szwagierka, Tosia, razem ze swoim trzyletnim synem Tobiaszem. Od dłuższego czasu, próbowałą namówić nas szwagierka wraz z teściową, aby wybrać się z nami na wyjazd.

Na nasze nieszczęście, daliśmy się namówić. Patrząc w przyszłość powiem, że to nie Tobiasz sprawiał nam problemy, ale Tosia. Szwagierka domagała się postoju w każdej godzinie podróży. Widać, że nogi miała ścierpnięte i potrzebowała się rozciągnąć. Dlatego dotarliśmy na miejsce dopiero wtedy, gdy nasi przyjaciele już w pełni się rozgościli i mieli nawet czas na kąpiel. Kiedy dojechaliśmy, zaczęła się druga część narzekań szwagierki:

– Ja tu nie będę mieszkać!

– Dlaczego? Przecież ostrzegaliśmy Cię, że jedziemy na wyjazd na dziko!

– Myślałam, że „na dziko” oznacza, że sami będziemy szukać noclegu, a nie że będziemy spać pod gołym niebem.

– A jak myślisz, dlaczego zabraliśmy ze sobą śpiwory i namioty? – Warknął mój mąż.

– Myślałam, że jedziecie na kemping.

Dyskusji nie było końca, więc musieliśmy wynająć jej pokój. Potem mój mąż musiał pojechać po swoją siostrę, przywieźć ją do nas i wieczorem zabrać z powrotem. I nie tylko to: zabierać ją do kawiarni i na zakupy, opiekować się dzieckiem, gdy Tośka odpoczywała od swojej „sprawiedliwej pracy”. Nawiasem mówiąc, wszyscy zajmowali się dzieckiem. Przy tym Tobiasz wcale nie miał problemów z zaakceptowaniem miejsca, był posłuszny, biegał, pluskał się w morzu, jadł wszystko bez dłubania, a w ciągu dnia spokojnie spał w namiocie. W przeciwieństwie do swojej mamy.

W przyszłym roku na pewno nie weźmiemy ze sobą Tosi. Ale jeśli jej rodzice poproszą, to może weźmiemy bratanka mojego męża. On jest bardzo fajnym dzieckiem, które potrafi sie dostosować do każdych warunków.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 1 =

Zabraliśmy ze sobą na wakację szwagierkę wraz z dzieckiem.