Z powodu dziecka nie mogłam się z nim rozwieść, bo bałam się o przyszłość. Marzyłam o wyjeździe z mojego małego miasteczka i wyrwanie się z mojej dysfunkcyjnej rodziny, w której musiałam żyć

Mam 25 lat i nie kocham mojej matki. Jest mi bardzo przykro i wstydzę się tego. Próbuję ją pokochać, zmuszam się, ale to wszystko na nic. Nie mogę, po prostu, nie umiem. Myśl o tym sprawia, że czuję się źle i niekomfortowo. Czuję, jak odbija się to na moim życiu, jak czasami jestem okrutna i szorstka, jak skórka chleba.

Moje pierwsze małżeństwo zawarłam, gdy miałam 18 lat i tak się złożyło, że niespodziewanie dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka z mężczyzną, z którym bardzo chciałam się rozwieść, ze względu na jego nienormalne zachowanie i brak miłości. Ze względu na dziecko musiałam podpisać z nim ugodę rozwodową, bo bałam się, że nie dostanę od niego na dziecko żadnych pieniędzy. W tam czasie w ogóle nie chciałam mieć dzieci, sama byłam jeszcze dzieckiem. Uwielbiałam chodzić na spacery i kochałam wolność. Marzyłam o wyjeździe z mojego małego miasteczka i uwolnieniu się od mojej dysfunkcyjnej rodziny, w której przyszło mi żyć.

W rezultacie, opuściłam toksyczną rodzinę i związałam swoje życie z mężczyzną, którego później znienawidziłam po tym wszystkim, co mi zrobił (zdradzał mnie z innymi dziewczynami). Potem został wezwany do wojska, a ja musiałam zamieszkać z moją matką i dzieckiem.

Czy możecie sobie wyobrazić, co się wtedy ze mną działo? Całe moje życie przewróciło się do góry nogami. Wszystko mnie rozczarowywało. Moja matka nie rozumiała mojego bólu, więc szalałam w swojej dumnej samotności. Mimo wszystko jakoś starałam się żyć.

Nie kochałam mojej córki, wierzyłam, że przez nią całe moje życie się skończyło, zanim jeszcze się zaczęło. Na początku po urodzeniu jeszcze czułam do niej przywiązanie, ale później doszło do mnie, że przez nią mam nieszczęśliwe życie, bo musiałam zostać z jej ojcem ze względu na nią.

Było mi bardzo przykro, że przyszła tak wcześnie na świat i z tego powodu często wyżywałam się na biednym dziecku. Potem moje życie zaczęło się układać i poznałam faceta, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Zabrał mnie i moją córkę do siebie, a ja zostawiłam byłego męża. Szybko dowiedziałam się, że i z tym facetem spodziewam się dziecka. Znów pogrążyłam się w pieluchach. A, że różnica wieku dzieci nie była duża, było mi ciężko. Nikt mi nie pomógł i znów zaczęłam odczuwać depresję.

Potem kolejne lata były dla mnie bardzo trudne, ale w końcu wszystko zaczęło się układać, tylko że odkryłam, że nie kocham swoich dzieci, szczególnie córki.

Mam dobrego męża i rodzinę, ale to ja jestem problemem. Dla mnie wszystko jest zawsze nie tak. Nie wiem, jak wychować moje dzieci i bardzo żałuję, że tak to się potoczyło, że czasami jestem tak bezduszna i obojętna, że jestem taką egoistką.

Nie chcę taka być, ale nie mogę nic z tym zrobić. Nie wiem, jak wydostać się z tych ciemnych zakamarków mojej duszy. Chcę być szczęśliwa i obdarzać wszystkich miłością i uczuciem, ale nie potrafię.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × cztery =

Z powodu dziecka nie mogłam się z nim rozwieść, bo bałam się o przyszłość. Marzyłam o wyjeździe z mojego małego miasteczka i wyrwanie się z mojej dysfunkcyjnej rodziny, w której musiałam żyć