Zbliżały się moje urodziny. Rodzina i przyjaciele zaczęli do mnie dzwonić, pytając, kiedy mogą mnie odwiedzić. Na początku odpowiadałam, że jeszcze nie zdecydowałam, ale potem znalazłam wyjście z sytuacji. Wysłałam do wszystkich następującego SMS-a: „Nie planuję świętować moich urodzin. Nie będzie w tym roku imprezy”. Niektórzy przyjęli to dobrze, a inni byli oburzeni, a nawet zranieni. Nie chciałam się z nikim widzieć w dniu swoich urodzin. Poprosiłam męża o wspólne wyjście do kawiarni. On zaprosił mnie do restauracji, a potem poszliśmy do kina. Impreza zakończyła się lampką wina w łóżku. Miałam kilka powodów, aby nie zapraszać nikogo na swoje urodziny.
Po pierwsze, zawsze byłam zmęczona przygotowaniami. Za każdym razem przed urodzinami, robię generalne porządki, żeby dom był idealnie czysty, chociaż zawsze jest czysty.
Męczy mnie stanie przy kuchence i wielogodzinne gotowanie. Za każdym razem, muszę nakarmić i zadowolić wszystkich gości. Każdy z nich ma swoje ulubione dania, sałatki i różne preferencje smakowe. Cały dzień spędzam na przygotowywaniu, smażeniu, sprzątaniu i jeszcze raz sprzątaniu, gdy goście wychodzą. Okazuje się, że w urodziny pracuje jako sprzątaczka i kucharka. Nie zgadzam się, że urodziny powinno się obchodzić z dużą ilością gości. Chcę świętować tak, jak ja chcę, a nie tak, jak oczekują ode mnie inni.
Co chwilę spotykam się ze znajomymi, nie uważam, że powinni być obecni na moich urodzinach. Chociaż wiem, że moi bliscy przyjaciele i krewni, mogą się obrazić, jeśli nie zaproszę ich na moje urodziny. Denerwuje mnie, gdy goście zaczynają pytać, dlaczego ich nie zaprosiłam. Goście przychodzą i odchodzą, a potem plotki się rozchodzą i ludzie zaczynają mówić o mnie.
To, że są moje urodziny, nie oznacza, że muszę skakać z radości i wszystkim usługiwać.



