Moja mama i mój ojciec nie byli ze sobą już od dawna, chociaż według mnie, to nie byli ze sobą tak naprawdę nigdy. Minęło wiele lat, rodzice zapomnieli już o wzajemnych urazach do siebie, a ja zamieszkałam i pracowałam w Kołobrzegu, czyli w mieście, w którym żył także mój ojciec.
Mimo tego, że fizycznie byłam blisko, psychicznie oddaliłam się od ojca. 5 marca zaprosiłam mamę w gości, ponieważ to dzień jej urodzin. 9 marca z kolei mój ojciec zaprosił mnie oraz moją mamę do siebie w gości.
Okazało się, że jego obecnej partnerki nie było w domu, gdzieś wyjechała, przez co mógł sobie pozwolić na zaproszenie nas do siebie. Długo zastanawiałyśmy się nad jego propozycją, ponieważ dobrze znam partnerkę mojego ojca.
Po dokładnym namyśle zdecydowałyśmy z mamą, że chcemy na krótko zobaczyć się z ojcem. Tak też było – trochę z nim posiedziałyśmy, a potem sobie poszłyśmy. Nie przyszłyśmy w gości z pustymi rękami – kupiłyśmy z mamą jedzenie i napoje, dobrze nas przywitał. Siedzieliśmy przez chwilę wszyscy, wspominając różne chwile z naszego wspólnego życia, ale mój ojciec się upił i nagle zaczął nas obrażać.
Szybko zabrałyśmy swoje rzeczy i wyszłyśmy z mieszkania. Na koniec, kiedy mama była już na korytarzu, ojciec zdążył do niej jeszcze dobiec i ją popchnąć. Na szczęście nic się jej nie stało, ale to było straszne!
Rzuciłam się na niego, a on w odpowiedzi mnie kopnął. To co się działo było bardzo przerażające, wydawało się, że chce się nas całkowicie pozbyć, zamordować. Nigdy wcześniej nie przeżyłam czegoś podobnego. Nawet gdy wszyscy mówili o przemocy domowej, nigdy nie potrafiłam sobie tego do końca tego wyobrazić, bo nie przeżyłam wcześniej niczego podobnego.
Uciekłyśmy na zewnątrz, a potem wezwałyśmy karetkę i policję. To było naprawdę straszne!
Boże, jak teraz mamy żyć? Kolejna zadra na sercu.
