Nadchodzi wiosna, a ja wcale się z niej nie cieszę. Ogólnie mało co mnie już cieszy.
Pewien chłopak pojawił się nagle tutaj w okolicy, tak naprawdę zaczął mieszkać w sąsiednim bloku. Na początku myślałam, że to tylko zwykły zbieg okoliczności, ale potem zaczęło się robić coraz dziwniej. Wychodził ze swojego bloku wtedy, gdy ja wychodziłam ze swojego, wsiadał ze mną w tym samym czasie do autobusu i wracał o tej samej porze do domu, co ja. Ciągle go widziałam i nie wierzyłam, że to przypadek, bo za długo to już po prostu trwało i zdarzało się po prostu regularnie.
Przypadkiem od sąsiadów dowiedziałam się, że on nigdzie nie pracuje i ogólnie jest jakiś dziwny. Gdy to usłyszałam, po prostu aż mnie zmroziło. Zaczęłam do pracy wychodzić pół godziny wcześniej i wtedy po raz pierwszy pojechałam sama, bez obecności tego faceta. Kiedy jednak się zorientował i zauważył, o której wychodzę, już dwa dni później znowu jechał ze mną tym samym autobusem, Czuję się bardzo nieswojo w tej sytuacji. Ostatnio staram się wracać znacznie później z pracy albo proszę jakiegoś kolegę, aby mnie odprowadził, bo po prostu boję się, że ten chłopak w końcu coś mi zrobi.
Gdyby się zakochał i powiedział mi o tym albo chociaż podszedł zaprosić mnie na randkę, to może bym to zrozumiała, ale on przez cały ten czas nigdy nie odezwał się do mnie ani słowem.
Czasami wychodzę, żeby wynieść śmieci, a on stoi na balkonie i patrzy w moją stronę. Jestem przerażona ale też ciekawa, o co mu chodzi, dlatego czasami chciałabym już po prostu go wprost zapytać o to, czego on ode mnie chce.
Pewnego dnia kolega przywiózł mnie do domu, było późno. Po pracy poszliśmy na obiad i długo rozmawialiśmy, ja nawet trochę wypiłam, bo był piątek i mogłam się trochę zrelaksować. Przyjechaliśmy pod mój blok, śmialiśmy się i paliliśmy papierosy, a nagle mój prześladowca wyszedł ze swojemu bloku. Był cały blady, włosy miał rozczochrane, nawet w ciemności widać było, że oczy ma wściekłe i obłąkane. Wyszedł i skierował się w naszą stronę. Prawie padłam z zaskoczenia: tyle czasu krążył wokół mnie, a dopiero w tej sytuacji zdecydował się podjać krok. Okazało się jednak, że nie w tym celu. Podszedł, poprosił mojego kolegę o papierosa, a potem wrócił do siebie.
Nie wiem, może mam paranoję i wszystko to sobie wymyśliłam? Może nie dostaję wystarczającej uwagi od mężczyzn, więc sobie to tylko wyobrażam? Ta sytuacja jest dla mnie nie do zniesienia.