Między mną a moim bratem Ignacym jest spora różnica wieku, bo to aż czternaście lat. Ignacy przyszedł na świat, kiedy moja mama miała trzydzieści dwa lata, a ja gdy skończyła czterdzieści sześć lat. Brat wyprowadził się z naszego rodzinnego domu kiedy skończyłem cztery lata.
Być może to jest właśnie powodem tego, że nigdy nie mieliśmy ze sobą jakiś dobrych relacji. Nigdy nie czułem, że brat jest mi bliski, nie mieliśmy przyjacielskich relacji i nie mogłem liczyć na to, że mnie wysłucha i wesprze. Nie było między nami nigdy na tyle dużo zaufania, abyśmy czuli się przy sobie w pełni swobodnie. Każdy z nas żył własnym życiem i nie interesował się drugą stroną. Bardzo rzadko się widywaliśmy, czasami nawet raz na trzy miesiące, ale z czasem wszyscy się do tego przyzwyczaili.
Kiedy skończyłem dwadzieścia sześć lat, a Ignacy czterdzieści jeden, nasi rodzice zmarli w przeciągu pół roku. Ta sytuacja trochę nas do siebie zbliżyła i od tego czasu zaczęliśmy dzwonić do siebie częściej i też częściej się odwiedzać. Ignacy zrezygnował nawet ze swojej części udziałów w mieszkaniu rodziców. Byłem zaskoczony jego hojnością i szczerze mówiąc, to wcale się tego nie spodziewałem.
Teraz jestem już po ślubie, mam żonę i troje dzieci. Ignacy raz na jakiś czas odwiedzał je i w ramach prezentu przywoził im jakieś owoce oraz słodycze, parę razy dał im nawet zabawki. Jeśli chodzi o to drugie, to były to zwykle zabawki po jego dzieciach i szczerze mówiąc uznałem, że to wyraz skąpstwa, bo Ignacy nie miał żadnych problemów finansowych. Brat prowadził własną firmę, jeździł drogim, zagranicznym samochodem, a także nosiła markowe ubrania i naprawdę drogi zegarek. Bardzo często wyjeżdżał z rodziną na wakacje za granicę. Jego dzieci chodziły do prywatnych szkół, uczęszczały na mnóstwo zajęć dodatkowych, grały też w golfa, co jak wiemy, nie należy do tanich sportów. Ja i moja rodzina z jego strony mimo tego całego bogactwa nie mogła liczyć na nic więcej jak parę słodyczy, owoców i używanych rzeczy.
To jednak była dla mnie pewnego rodzaju informacja o tym, jaki jest mój brat. Widział, jak ciężko jest mojej rodzinie, że ledwo wiążemy koniec z końcem, a mimo tego nie zamierzał pomóc. Pracuję na dwóch etatach, żona nie pracuje, bo zajmuje się domem i dziećmi, więc naprawdę ledwo nam na wszystko wystarcza.
Nie wiedziałem, że mój brat jest tak bogaty! Owszem, wiedziałem, że nie narzeka na brak pieniędzy, ale nie sądziłem, że ma ich aż tak wiele. Wszystko wyszło na jaw w dniu, kiedy miałem wolne w pracy i postanowiłem odwiedzić brata w jego domu. On nigdy wcześniej jakoś mnie do siebie nie zapraszał, więc u niego nie byłem, ale znałem adres i postanowiłem to zmienić. Byłem naprawdę w ogromnym szoku kiedy zobaczyłem jego dom. Wyglądał jak prawdziwa willa! Oczywiście wewnątrz wszystko również było bardzo luksosowo i wszystkie meble oraz dodatki były bardzo ekskluzywne.
Ignacy nie był zachwycony moją niespodziewaną wizytą. Zaprosił mnie do kuchni, zrobił kanapki i herbatę. Gdy tam siedzieliśmy, nagle pojawił się jego kot, rasowy, który naprawdę musiał sporo kosztować. Brat wyciągnął z lodówki cielęcinę i zaczął go karmić. To ja nie mogłem kupić takiego mięsa dla własnych dzieci, a on karmił tym jakiegoś kota?! Zauważyłem, że na półce w kuchni stoją też inne, drogie puszki i przysmaki dla kota.
Szkoda, że dla swoich siostrzenic nie kupuje takich smakołyków, tylko przynosi banany i jabłka oraz zużyte zabawki, a poza tym nic więcej. Czy to nie jest skąpstwo? Wracałem potem do domu myśląc tylko o tym, jak on mógł mi to robić? Zamiast karmić swojego spasionego kota cielęciną mógłby pomyśleć o tym, czy moje dzieci mają co jeść, bo dobrze wie, że jest nam ciężko. Poza tym nawet zwierzę traktował z większą czułością i zrozumieniem niż mnie – własnego brata!
Nie odwiedziłem go już więcej i po tej wizycie znowu się od siebie oddaliliśmy. Byłem na niego wściekły, że mimo tego, iż sam żyje jak pączek w maśle, to nie pomyśli, by wyjść z inicjatywą pomocy mnie i mojej rodzinie.
Miałem nadzieję, że niedługo przyjdzie do mnie z przeprosinami, bo zrozumie swoje błędy. On jednak najwyraźniej nie zauważył niczego w swoim zachowaniu, co należałoby poprawić i nie domyślał się pewnie nawet, jak bardzo mnie uraził.
Jak można być tak niedomyślnym i skąpym? I to najbliższa osoba – starszy brat! Czy nie powinien mi pomagać, czy nie jest jako rodzina do tego zobowiązany? Jak on może mi to robić?


Wyślij żonę do pracy a dzieci do przedszkola, a nie wymagaj od brata pomocy. Jesteście dorośli i każdy musi liczyć na siebie. Dlaczego brat ma czuć się zobowiązany wobec Ciebie? Już odpuścił połowę mieszkania po rodzicach,to na prawdę dużo.