Umawiałam się z facetem; myślałam, że się kochamy i weźmiemy ślub, ale zostawił mnie, gdy dowiedział się, że zaszłam z nim w ciążę. Moi rodzice odmówili mi pomocy, w ogóle odwrócili się ode mnie. Byłam zmuszona rzucić szkołę i szukać pracy. Dostałam pracę i zaczęłam pracować. Wkrótce jednak znalazłam drugą pracę. Potem moi rodzice wybaczyli mi i powiedzieli, żebym z nimi zamieszkała. Po urodzeniu dziecka mama siedziała z moją córeczką w domu, a ja pracowałam. Robiłam wszystko, żeby mojej córce niczego nie zabrakło. Kupowałam zabawki, które chciała, ubrania, a kiedy dorastała, zacząłam kupować jej markowe ubrania, buty, drogie kosmetyki. Nic sobie nie kupowałam.
Nie potrzebuję niczego, wolę, żeby moja córka miała wszystko. Kiedy dziewczyna skończyła piętnaście lat, dałam jej drogi telefon. Niedawno zepsuł jej się stary, płakała, chciała nowy. Zbierałam pieniądze na nową pralkę, ponieważ tamta się zepsuła i od dwóch miesięcy musiałam prać ręcznie. Mam już ręce starte i bolące od detergentów, ale moja córka bardzo prosiła i wolałam kupić jej telefon. Poszłyśmy razem do sklepu, po drodze córka powiedziała, że w szkole wszyscy mają najnowsze modele telefonów. Sama nie znam się na tym. W sklepie córka powiedziała ekspedientowi, jaki model chce. Podeszliśmy do stoiska z telefonami.
Córka pokazała palcem. Widząc cenę, byłam oszołomiona. Powiedziałam córce, że nie mam takich pieniędzy. Myślałam, że mnie zrozumie, ale powiedziała tylko: „czy nie zasługuję na niego, jestem gorsza? Nie chcę innego, każdy ma drogi telefon, ja też chcę”. Powtórzyłam, że nie mogę go kupić, bo jest bardzo drogi i poprosiłam ją, żeby mnie zrozumiała: pracuję od rana do wieczora, ale nie mam takich pieniędzy. Spojrzała na mnie i powiedziała: „To po co Ci takie marne prace?! Skoro nawet nie możesz kupić normalnego telefonu” – powiedziała i wybiegła ze sklepu. Wszyscy ludzie w sklepie patrzyli na mnie ze współczuciem. Ledwo się powstrzymałam, żeby się nie rozpłakać. Całe życie staram się dla mojej córki, a ona tak mi podziękowała.



