W piątkowy wieczór przyszła do mnie córka i powiedziała: – „Mamo, zostań z wnukiem, z Tomkiem chcemy gdzieś wyjść – coś nam się jeszcze należy od życia!”. Odmówiłam, a ona się obraziła. Teraz boję się, co powie syn

W piątkowy wieczór przyszła do mnie córka i powiedziała - Mamo, zostań z wnukiem, z Tomkiem chcemy gdzieś wyjść - coś nam się jeszcze należy od życia!. Odmówiłam, a ona się obraziła. Teraz boję się, co powie syn

Obecnie mam 57 lat i uważam, że jestem jeszcze dosyć młodą kobietą. Wychowałam dwoje dzieci, które obecnie mają już swoje rodziny. Właśnie, jeśli chodzi o młodszą córkę, to wzięła ślub tuż po otrzymaniu magistra i jak dla mnie to za wcześnie, ale oczywiście to jej sprawa i mogła to zrobić, przecież była już dorosła. Rok po jej ślubie zostałam babcią.

Od tego czasu się zaczęło – córka ciągle do mnie przychodzi i prosi, abym zaopiekowała się wnukiem, bo oni np. chcą sobie gdzieś wyjść. Szczególnie ostatnio zaczęła coraz częściej przychodzić z taką prośbą, bo prawie co tydzień. Ciągle słyszę:

– Mamo, weź do siebie wnuka, najlepiej na cały weekend. Chcielibyśmy gdzieś wyjść, pobawić się, w końcu jesteśmy jeszcze młodzi i coś się nam od życia należy!

Alina zaadoptowała dwóch chłopców, bo nie mogła mieć własnych dzieci, ale potem niespodziewanie Bóg dał jej córkę

Im się należy, a co, mnie nie? Też jestem jeszcze młoda i chciałabym pożyć dla siebie, a nie wychowywać wnuka. Owszem, kocham go i od czasu do czasu mogę się nim zająć, ale nie dam się na pewno wrobić w rolę darmowej opiekunki. Też chcę gdzieś wyjść wieczorem z przyjaciółką, wybrać się do kina czy do teatru, a nie niańczyć wnuka, kiedy córka z zięciem będą beztrosko bawić się w najlepsze. W dodatku ostatnio niespodziewaną wiadomością podzieliło się moje starsze dziecko, czyli syn. Powiedział mi, że jego Aniela jest w 4. miesiącu ciąży, co oznacza, że – zacytuję – „w ?końcu nie będziesz się nudzić!”.

Świetnie, cieszę się, że syn z żoną spodziewają się dziecka, ale skąd taki wniosek, że ja kiedykolwiek się nudziłam? Otóż wcale nie narzekałam na brak zajęć. Im się chyba wydaje, że moje życie kręci się tylko wokół nich i dla nich powinnam żyć, ale ja w końcu chciałam zadbać o siebie, bo dopiero teraz mam na to czas. Próbuję im to wytłumaczyć i czasami im odmawiam, aby się nie przyzwyczajały, że jestem na każde ich skinienie, ale niestety – obrażają się i nie chcą mnie zrozumieć.

Czy ja naprawdę chcąc spokoju i czasu dla siebie oczekuję tak wiele? Jak powiedzieć dzieciom, że chciałabym trochę odpocząć i pożyć dla siebie, a nie być niańką dla wnuków na pełen etat?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + dziewiętnaście =

W piątkowy wieczór przyszła do mnie córka i powiedziała: – „Mamo, zostań z wnukiem, z Tomkiem chcemy gdzieś wyjść – coś nam się jeszcze należy od życia!”. Odmówiłam, a ona się obraziła. Teraz boję się, co powie syn