Miałam tylko 16 lat, gdy dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka. Mój wybranek był ode mnie starszy o 7 lat. Ani on, ani ja nie mieliśmy dość rozumu, żeby się zabezpieczyć przed niechcianą ciążą. Później było tylko gorzej!
Byłam przerażona. Oczywiście poszłam do rodziców ze spuszczoną głową i z głupim pytaniem „co robić?”. Było mi bardzo ciężko, ale rodzice wspierali mnie zarówno psychicznie, jak i materialnie. Mój ukochany ojciec poprosił, żebym nie wychodziła za mąż, ale ja nie słuchałam! Szybko tego pożałowałam.
Wyszłam za mąż. Miałam niespełna 17 lat, gdy na świecie pojawił się mój synek Filip. Przez pięć lat starałam się być przykładną żoną. W wieku 21 lat się rozwiodłam. Miałam dość zniewag i zdrad męża. Ze spuszczoną głową wróciłam do rodzinnego domu. Zamieszkałam z rodzicami. Mama pomogła mi uciec od tego koszmaru i dojść do siebie, a ojciec zawsze chronił mnie przed byłym mężem, który potraktował mnie okropnie.
Rok później poszłam na studia, a moi rodzice zostali z synem sami. Zdobyłam wykształcenie, przeprowadziłam się do innego miasta. Zrobiłam to główne ze względu na byłego męża. Poznałam cudownego mężczyznę. Zamieszkaliśmy razem i zabraliśmy mojego syna. Teraz mam szczęśliwe życie, ale za każdym razem, gdy przypominam sobie ten koszmar, w myślach dziękuję Bogu, że mam mamę i ojca. Dzięki nim moje życie jest teraz cudowne.
Marzę o tym, żeby moi rodzice żyli i mieli się dobrze jak najdłużej! Trudno sobie wyobrazić moment, w którym odejdą. Bez ich wsparcia, nie osiągnęłabym tego wszystkiego.
Teraz w każdej rozmowie z nimi mówię, jak bardzo ich cenię i kocham. Bez nich popełniłabym o wiele więcej błędów.
Nie mam takiej przyjaciółki, do której zwracam się po radę, ale mam mamę, która jest jak przyjaciółka. Doceńcie swoich rodziców!
