W moje urodziny postanowiłam odwiedzić mamę sama, bez żony i dzieci. Wtedy dała mi pewien pakunek, który miałam otworzyć dopiero w domu. 

W moje urodziny postanowiłam odwiedzić mamę sama, bez żony i dzieci. Wtedy dała mi pewien pakunek, który miałam otworzyć dopiero w domu. 

Wrzucając klucze na stolik, weszłam do pokoju. Po chwili z korytarza wyszła moja mama.

– Mamo, wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Twojej jedynej córki! – uśmiechnęłam się i wręczyłam jej bukiet kwiatów.

Taką miałyśmy relację. Mama nigdy nie składała mi życzeń, nie przyjeżdżała też do mnie z wizytą. Ja jednak byłam wzorową córką i sama odwiedzałam ją w dniu moich urodzin, aby świętować z nią ten dzień. W salonie wszystko przypominało moje dzieciństwo – ten sam dębowy stół przykryty haftowaną serwetą. Na samym środku stała kryształowa waza, do której mama wsadziła kwiaty ode mnie.

Już kilkukrotnie mówiłam mamie, żeby może zrobiła remont w mieszkaniu, że jej pomogę finansowo, ale ona odmawiała. Ogólnie też wzbraniała się od przyjmowania pomocy ode mnie, mówiła, ze świetnie sobie ze wszystkim radzi sama. Tego dnia wypiłam z nią kawę, zjadłam szarlotkę, którą upiekła, a która od blisko trzydziestu lat zawsze mnie tak samo zachwyca. Pogadałyśmy, powspominałyśmy stare czasy, a nawet trochę się pośmiałyśmy. Na pożegnanie wręczyła mi tajemniczy pakunek z doczepioną do niego karteczką.

Moja przyjaciółka śmiertlenie się na mnie obraziła po tym, jak nie zgodziłam się na wprowadzkę jej syna do mojego domu

Szczerze mówiąc, to ciekawość mnie aż zżerała i chciałam wiedzieć, co jest w środku, ale kazała sobie obiecać, że zawartość sprawdzę dopiero w domu. Kiedy w w końcu wróciłam do mieszkania, mąż patrzył na mnie z zaskoczeniem. Zwykle nie przywoziłam niczego od mamy, a tutaj taka niespodzianka. Mąż pomógł mi rozpakować paczkę, w którym był znany mi zielony, kaszmirowy sweter. Mama nosiła go jeszcze jakieś dwadzieścia lat temu. W kopercie znalazłam notatkę:

– Córeczko! Sprzedaj ten sweter i kup sobie, co tylko chcesz.

Mimo początkowego szoku zadzwoniłam do mamy, by podziękować za prezent. Uśmiechnęłam się słysząc jej ciepły głos, życzyłam jej zdrowia i pożegnałam się z nią.

Ten sweter jest dla mnie więcej niż tylko prezentem. To pamiątka z przeszłości i po po czasach, gdy mama dbała o nas mimo trudności, jakie napotykała. Za każdym razem, gdy na niego spojrzę, to myślę o niej.

I choć mama nigdy wcześniej nie wręczała mi materialnych prezentów, tym razem przekazała coś naprawdę wyjątkowego, choć pewnie część z Was tego nie zrozumie. Ten stary sweter stał się dla mnie symbolem jej obecności, miłości i poświęcenia. Wiedziałam, że nawet gdyby jej kiedyś zabrakło, to teraz zawsze będę miała przy sobie jej fragment. Mimo, że to tylko kawałek materiału, dla mnie to skarb, który przypomina mi o cieple, które zawsze od niej otrzymywałam. Teraz, nawet w najchłodniejsze dni, będzie mi ciepło, szczególnie na duszy, Mama dała mi coś więcej niż prezent – dała mi wspomnienia oraz siebie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście − 12 =

W moje urodziny postanowiłam odwiedzić mamę sama, bez żony i dzieci. Wtedy dała mi pewien pakunek, który miałam otworzyć dopiero w domu.