W dniu rozwodu byłam szczęśliwsza niż w dniu ślubu. Wkrótce poznałam swoją nową miłość

Tego wieczoru ugotowałam zupę i upiekłam mięso w piekarniku, jakbym oczekiwała wiadomości, które powie mój mąż. Tymczasem syn bawił się samochodami w swoim pokoju.

– Kochanie, jestem w domu! – z dobrym humorem wypowiedział się Igor.

Poczułam jego szczęśliwy głos i zaczęłam układać obiad na talerzu.

– Mam dla nas dobrą wiadomość! Lecimy na wakacje! Do Włoch! Cieszysz się? – i wręczył bilety lotnicze.

– Wow! Oczywiście! Zawsze o tym marzyłam! To jest super!

– Tylko z kim zostawimy Mikołajka?

To zdanie ostudziło naszą radość. Faktem jest, że Igor jest moim drugim mężem. Z pierwszym od samego początku mieliśmy trudne relacje. On mnie raz potrzebował, a potem nie. Schodziliśmy się i rozchodziły prawie co miesiąc i w pewnym momencie w końcu mnie to zmęczyło. Postanowiłam z nim się raz na zawsze rozstać. Tydzień później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie wiedziałam, co dalej. To była parodia, a nie małżeństwo. Postanowiłam wyznać to mamie, a ona jednogłośnie powiedziała, że mam zostać w małżeństwie.

Wystarczyło nam cierpliwości na dwa lata. Nie powinniśmy torturować się nawzajem dla dziecka, bo wtedy i tak nikt nie byłby szczęśliwy. Dlatego w dniu rozwodu byliśmy o wiele szczęśliwsi niż w dniu ślubu.

Kiedy mój syn skończył 3 lata, zaczęłam go zabierać do przedszkola, a sama dostałam pracę. Znajomy pomógł mi znaleźć pracę i została ekspedientką w luksusowym sklepie odzieżowym. Był tam też dział perfum, w którym pracowałam.

Kiedyś naprawdę polubiłam uroczego klienta. Pomogłam mu wybrać perfumy, rozmawialiśmy nawet trochę i odszedł. A dwa dni później wrócił, aby kupić kolejne perfumy, ale już dla mnie. On też mnie polubił i w ten sposób postanowił zaprosić mnie na randkę.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy zostałam żoną jednego z najbogatszych mężczyzn w mieście. Od początku nie obchodziło go, że mam dziecko i bardzo mnie to cieszyło. Byłam pewna, że się zaprzyjaźnią. Tak się stało, Mikołajek uwielbia się z nim bawić.

Ale teraz dręczą mnie wyrzuty sumienia. Ukochany zaprasza na wakacje bez syna. Mówi, że będzie przeszkadzać i nie będziemy mogli normalnie odpocząć. Ale jeśli dziecko przeszkadza mu na początku związku, to co dalej?

Co mam zrobić?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × dwa =

W dniu rozwodu byłam szczęśliwsza niż w dniu ślubu. Wkrótce poznałam swoją nową miłość