Podniosłam telefon, Mama płacze i mówi: „Twój ojciec składa wniosek o rozwód”. Zawsze myślałam, że nasza rodzina jest wzorowa i silna. Mama nie pracowała, wychowywała mnie i brata. Ojciec cały dzień był w pracy. W weekendy jechaliśmy odwiedzić babcie, często byliśmy u niej na wakacjach. Cóż, tak żyje wiele rodzin, można to uznać za normę. Mama i tata nigdy się nie kłócili. Ale okazuje się, że były konflikty, po prostu ukrywali się przed nami. Od kilku lat jestem mężatką. Brat wyuczył się w szkole wojskowej i przeniósł się do innego miasta do pracy. Pół godziny po telefonie zapukałam już do drzwi mieszkania rodziców. Uspokajałam matkę przez długi czas, ale nawet po tym nie mogła normalnie wyjaśnić tego, co się stało. Powiedziała tylko jedno zdanie: „zrobił awanturę, spakował się i wyszedł”. Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, było to, że mój ojciec miał inną. Zadzwoniłam do niego.
„Córko, z Twoją mamą nie da się żyć. Ma bardzo ciężki charakter. Czekałem, aż Ty i Twój brat odnajdziecie swoje miejsce w życiu. Jak tylko się przeprowadziłaś, stałaś się samodzielna, nie miałem już na co czekać” – odpowiedział. Po dwudziestu ośmiu latach wspólnego życia tak wziąć i odejść bez powodu? Powiedziałam mu to wszystko, ojciec słuchał w milczeniu i dopiero na końcu dodał: „Mam nadzieję, że pewnego dnia mnie zrozumiesz, albo chociaż spróbujesz zrozumieć”. Jak to wybaczać? Zostawił mamę na pastwę losu. Mama zaczęła często dzwonić. Oczywiście była znudzona i samotna. Pomyślałam, że wkrótce jej to minie, przyzwyczai się i nie będzie już taka. Ale trwało to ponad trzy miesiące. Dzwoniła w porze lunchu, gdy byłam w pracy. Potajemnie rozmawiałam z nią przez kilka minut i odkładałam słuchawkę. Potem dzwoniła wieczorem albo popołudniu. Gotowałam obiad, nakryłam do stołu, jadłam obiad z mężem, myłam naczynia i cały ten czas spędzałam z telefonem przy uchu. Mąż już był czasem wściekły. Mój brat i ja pomagaliśmy jej finansowo.
Dobrze, że ojciec zostawił jej mieszkanie, które faktycznie należy do niego i nawet nie przestał płacić za media. Mój brat i ja dajemy jej dwa tysiące miesięcznie, ale za dwa tygodnie znów jest na zero, a na rękach zawsze jest nowy manicure – w szafie nowe futro i buty, lodówka wkrótce wybuchnie od ilości jedzenia.
– I co z tego, że jestem po rozwodzie. Chcę i będę wyglądać szykownie. Nie zamierzam oszczędzać.
A potem okazało się, że jest całkowicie nie do utrzymania. Coś się zepsuło – zadzwoń do męża, niech to naprawi, zadzwoń do hydraulika; przyjdź, obserwuj ich pracę. Kiedyś jej powiedziałam, że jest jej za dużo w moim życiu. Mam własną rodzinę. Powinnam spędzać więcej czasu z mężem, a nie z mamą. To nie jest normalne.
– Wiedziałam, że Ty też zostawisz mnie jak Twój ojciec.
Chociaż zawsze jej pomagałam, mówiła to zawsze, ilekroć nie pędziłam na jej pierwszy telefon. Ojciec miał urodziny i postanowił mnie zaprosić. Poszłam, bo już dawno zdałam sobie sprawę, dlaczego podjął decyzję o rozwodzie. Przez tyle lat tolerował takie zachowanie matki. Nawet nie wiedziałam, przez co przechodził przez te wszystkie lata.


