Ewa poznała prawdę o mieszkaniu na Mokotowie w dniu, w którym jej matka umierała w szpitalu przy ulicy Banacha.
— Ten lokal nigdy nie był twój, córeczko — wyszeptała Krystyna, ściskając brzeg kołdry tak mocno, że knykcie jej pobielały. — Zapisałam go na Agatę. Dawno temu. Musisz to zrozumieć.
Ewa stała przy łóżku z torebką pełną leków, które przed chwilą wykupiła w aptece na parterze, i przez dłuższą chwilę nie potrafiła wydobyć z siebie słowa. Agata — młodsza siostra, która wyjechała do Niemcy piętnaście lat temu i przez ten czas zjawiła się w Warszawie może cztery razy, głównie na święta i to nie zawsze.
— Mamo, ja się tobą opiekowałam. Codziennie. Przez ostatnie trzy lata przyjeżdżałam z Piaseczna, żeby cię zawozić na dializy.
— Wiem. — Krystyna odwróciła twarz w stronę okna, za którym majaczyły dachy Ochoty. — Ale to mieszkanie było prezentem od ojca dla niej, jeszcze zanim umarł. Miałam ci powiedzieć wcześniej, tylko… bałam się kłótni.
Krystyna zmarła trzy dni później, we wtorek, nad ranem. Pogrzeb odbył się na Cmentarzu Powązkowskim, w deszczu, i Agata przyleciała z Monachium dopiero na samą ceremonię, w czarnym płaszczu, którego Ewa nigdy wcześniej nie widziała.
— Musimy porozmawiać o mieszkaniu — powiedziała Agata już przy grobie, zanim ziemia zdążyła osiąść.
— Teraz? Naprawdę teraz chcesz to robić?
— Notariusz czeka na nas w czwartek. Mam bilet powrotny na sobotę, Ewa. Nie mam czasu na sentymenty.
Ewa poczuła, jak coś w niej twardnieje, jakby ktoś zacisnął pięść wokół jej żeber. Przez trzy lata to ona myła matkę, karmiła ją łyżeczką, gdy ręce Krystyny trzęsły się zbyt mocno, żeby utrzymać widelec. To ona siedziała na korytarzu szpitala przy Banacha, licząc płytki na podłodze, podczas gdy lekarze mówili o rokowaniach. Agata przysyłała pieniądze — nieregularnie, czasem sto euro, czasem wcale — i telefony raz na miesiąc, krótkie, urywane, zawsze kończące się obietnicą, że „wkrótce przyjedzie".
U notariusza przy placu Zbawiciela okazało się, że testament rzeczywiście istnieje, sporządzony osiem lat wcześniej, i rzeczywiście zapisuje mieszkanie na Mokotowie Agacie. Ewa przeglądała dokument, litery rozmywały się jej przed oczami, a palce mimowolnie gładziły krawędź teczki, jakby to mogło coś zmienić.
— Jest jeszcze coś — powiedziała notariusz, kobieta w okularach z cienką złotą oprawką. — Aneks dopisany rok temu. Pani matka wprowadziła zmianę.
Aneks przyznawał Ewie prawo dożywotniego zamieszkiwania w mieszkaniu, niezależnie od tego, kto formalnie stanie się właścicielem. Krystyna nie zdążyła — albo nie odważyła się — powiedzieć o tym córce wprost, zostawiając słowa notarialnemu dokumentowi zamiast własnemu głosowi.
Agata przeczytała aneks dwukrotnie, jakby liczyła na to, że tekst się zmieni.
— To bez sensu. Ja jestem właścicielką, a ty możesz tam mieszkać do końca życia? Kto tak robi zapisy?
— Może mama wiedziała, że jedna z nas była przy niej, a druga nie — odpowiedziała Ewa cicho, ale bez wahania.
Agata wyszła z kancelarii trzaskając drzwiami, a szklana tafla zadrżała w futrynie. Przez kolejny miesiąc siostry nie odzywały się do siebie. Ewa wprowadziła się na Mokotów oficjalnie, rozpakowała pudła w pokoju, w którym niegdyś spała jako nastolatka, i codziennie mijała puste miejsce na ścianie, gdzie kiedyś wisiało zdjęcie całej czwórki — ojca, matki i dwóch córek — sprzed wyjazdu Agaty.
Zadzwoniła sama, pewnego wieczoru w listopadzie, gdy za oknem szalał wiatr znad Wisły.
— Mogę przyjechać w grudniu? Chciałabym zobaczyć mieszkanie. I ciebie.
Ewa milczała przez chwilę, mieszając herbatę łyżeczką, która stukała o brzeg kubka.
— Możesz. Ale nie przyjeżdżaj po klucze, Agata. Przyjedź po siostrę.
Agata przyjechała dwudziestego grudnia, z walizką i pudełkiem pierników z Norymbergi. Usiadły razem przy starym stole w kuchni, tym samym, przy którym matka uczyła je kiedyś obierać jabłka jedną wstążką skórki, i po raz pierwszy od pogrzebu rozmawiały nie o dokumentach, lecz o dzieciństwie, o ojcu, o tym, jak bardzo różnie zapamiętały tę samą kobietę, która całe życie próbowała naprawić błąd, na który zabrakło jej odwagi za życia.



