Trzymała nieswoje dziecko. Poznała je po zapachu, ale nie wiedziała, co zrobić w tej sytuacji

Oliwia i Wojtek od dawna pragnęli mieć dziecko, ale problemy zdrowotne dziewczyny uniemożliwiały spełnienie ich marzenia. Oliwia przeszła długą farmakoterapię, ale to było na nic. Całkowicie straciła nadzieję. Przez cały ten czas Wojtek był u jej boku. Zawsze wspierał swoją żonę i nie pozwalał jej zatopić się we własnych, smutnych myślach i zostać jej samej z tym problemem. Wojtek pochodził z zamożnej rodziny, ale wszystko, czego chciał, osiągnął sam. Przez długi czas zalecał się do Oliwii, prostej dziewczyny studiującej na Wydziale Pedagogicznym i naprawdę dużo robił aby ją zdobyć. Mieszkali w jasnym, przestronnym domu. Wojtek zajmował się swoim biznesem, podczas gdy Oliwia pracowała w szkole z dziećmi w szkole podstawowej. Lubiła swoją pracę. Otrzymywała energię od dzieci. Jedynym problemem było to, że nie mieli własnego dziecka, a bez niego dom był pusty.

Ich życie, wysiłki i wszystkie osiągnięcia nie miały znaczenia bez kogoś, dla kogo mogli by to robić.

Nowożeńcy ustawili się w kolejce do adopcji dziecka. Czekali bardzo długo, ale  w końcu nadszedł ich czas. Oliwia weszła do pokoju, gdzie jej syn leżał w małej kołysce. Podeszła do niego, otuliła go, materiał wydawał się nie mieć końca, a dziecko nie było widoczne pod spodem. Ale nagle ręce Oliwii dotknęły ciepłej nogi dziecka. Przejechała palcami po całym ciele dziecka. Mały nosek, urocze usta, 10 paluszków u rąk i 10 u stóp, zabawny wyraz twarzy, pępek, cienki puch na głowie, paznokcie wielkości główek zapałek. Chłopiec był piękny i zdrowy.

Oliwia powąchała jego głowę. Pachniał czymś medycznym i… jak czyjeś dzieckiem. Nagle pokój zaczął przytłaczać Oliwię. Poczuła się słaba i ogólnie było jej gorzej. W jej oczach zabłysły łzy. Siedziała tam przez godzinę, po czym weszła jej siostra i podała jej butelkę z mlekiem, aby nakarmić dziecko. Oliwia automatycznie wzięła chłopca w ramiona, a on jęczał. Był to cichy, prawie niesłyszalny pisk, ale coś w niej pękło. Zaczęła histerycznie płakać. Potem dziewczyna uspokoiła się w jednej chwili, a jej zimne palce w końcu poczuły delikatną skórę dziecka. Oliwia spojrzała na chłopca ze zdziwieniem. Dziwne i nieznane dziecko zniknęło. W jej rękach był jej własny i długo oczekiwany syn, który patrzył na mamę z zaciekawieniem – tak długo czekała na dziecko, że ogarnęła ją panika.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − pięć =

Trzymała nieswoje dziecko. Poznała je po zapachu, ale nie wiedziała, co zrobić w tej sytuacji