Wreszcie, po rozstaniu, mogłam spokojnie wyjechać z moją przyjaciółką, aby odpocząć. Nie było dużo pieniędzy, ale najważniejsze było miejsce – przecież na wsi też można się dobrze bawić. Wysiadłyśmy już z pociągu, do wsi są tylko dwa kilometry, pogoda jest dobra, więc ruszyłyśmy. Dopiero w połowie drogi przyjaciółka zaczęła kuleć:
– włożyłam złe sandały, już obtarły nogi, aż do krwi… Nie mogę iść szybko.
Już chciałam jej powiedzieć „mówiłam ci, że lepiej było założyć trampki”, kiedy natychmiast się zatrzymałam.
To właśnie ta okropna fraza „a nie mówiłam” była powodem, dla którego rozwiodłam się z mężem. A jeśli na początku to zdanie nie brzmi tak źle, to po latach po prostu zaczynasz się rumienić i pokrywać czerwienią ze złości. Tak się składa, że były mąż prawie uważał się za proroka. Jego ulubione zdanie „a nie mówiłem Ci” brzmiało wszędzie i wszędzie. Więc przez lata życia z nim trochę przejęłam tę frazę, ale musisz pozbyć się tego nawyku. Ponieważ tak jak to małżeństwo zniszczyło, tak też przyjaźń lub inne bliskie relacje może zniszczyć. A wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Potem poszłam do sklepu i zapomniałam kupić kiełbasę, wracam do domu, a on zaczyna:
– O czym zapomniałaś? Nic dziwnego, a nie mówiłem, że musisz chodzić do sklepu z listą.
Lub kiedy jechaliśmy na urlop za granicą. Przyjeżdżamy, a tam pada deszcz, a mąż zaczął:
– a nie mówiłem, że lepiej w lipcujechać, a nie w sierpniu. Teraz zmokniemy.
Chociaż gdybyśmy przyjechali w lipcu, byłby nieznośny upał, nie można go było zadowolić. Czasami dochodziło do absurdalnych sytuacji. Mała córka biegała po kuchni, uniemożliwiała mi gotowanie obiadu, a mój mąż leżał na kanapie. Potem córka potknęła się nieoczekiwanie i upadła, a mąż zaczął:
– A nie mówiłem Ci, miej oko na dziecko, jesteś z nią w kuchni. A jeśli spadnie na nią garnek z wrzącą wodą?! –
Lepiej byś wstał i pomógł mi z dzieckiem, a nie leżał i dowodził!
Więc słowo po słowie i pokłóciliśmy się, a nawet potem rozstaliśmy. Szczerze mówiąc, odpoczęłam od niego dobrze i zdałam sobie sprawę, że jeśli czuję się dobrze bez tej osoby, to znaczy, że to była dobra decyzja.
