Mam 36 lat. Jestem mężatką od 10 lat, mamy razem syna, który ma 8 lat. Poznaliśmy się z mężem 11 lat temu, zakochaliśmy się w sobie, zaczęliśmy razem mieszkać, potem on mi się oświadczył i wzięliśmy ślub, bardzo chciał mieć dziecko i mamy syna. Od samego początku związku zauważyłam, że stale (raz w miesiącu) wyjeżdża w podróże służbowe na 5 dni lub na ryby z przyjaciółmi (partnerami z pracy).
Natychmiast się spięłam, ale on powiedział, że to konieczne, że w ten sposób rozwiązywano problemy biznesowe. Powiedział, że musi być sam, a ja mu uwierzyłam, bo go kochałam i mu ufałam. Potem zaczęły się 10-dniowe wyjazdy (imprezy firmowe, bez żon, tylko pracownicy).
Trzy lata później zaczęłam się dowiadywać przez przypadek od moich przyjaciół, że można jeździć z żonami i zwykle tak było, że wszyscy byli z żonami, a ja nie. Powiedziałam mężowi, że jestem kategorycznie przeciwna jego wyjazdom, co najwyżej może jeździć, jeśli naprawdę będą to spotkania służbowe, a wszystkim jego imprezom (nie da się tego inaczej nazwać), jestem przeciwna.
Przypuszczam, że można pojechać na trzy dni na ryby lub pokibicować ulubionej drużynie piłkarskiej w innym mieście, ale kręcenie się w pobliżu z nijakimi niezamężnymi przyjaciółmi, to już przesada. Mój mąż wpadł w złość, powiedział, że chce podróżować, że jest mężczyzną i ma prawo.
Minęły kolejne dwa lata jego niekończących się podróży. Nie mogę powiedzieć, że ochłodził się w stosunku do mnie, nie było nic złego w intymności, ale niekończące się wyjazdy, które czasami zbiegały się z weekendami, denerwowały mnie, zaczęłam podejrzewać, że musi mieć ku temu jakiś powód i chciałam wiedzieć, co się dzieje.
Nie było bezpośrednich dowodów, przypadkowo natknęłam się na zdjęcia męża w nocnym klubie, ale nie widziałam ani nie czułam żadnej oczywistej zdrady. W rezultacie z 10 lat małżeństwa mój mąż znikał na jakieś wyjazdy przez 8 lat. Później dowiedziałam się, że mogłam jechać z nim na każdą wycieczkę, z których wiele kolegów zabierało żony albo przyjaciółki. Mnie nie zabrał.
Minęło 10 lat, jestem dość atrakcyjną kobietą, mężczyźni zwracają na mnie uwagę. Zmienił się krąg moich znajomych, koleżanki często proszą mnie o wyjście na kawę, zapraszają na wakacje.
Mojemu mężowi przestało się to podobać. Zawsze powtarzał, że większość małżeństwa spędził w podróży, a teraz już nie podróżuje, prawie cały czas spędza z rodziną. Ale coś mnie w głębi duszy wciąż dręczy.
