Szymek musiał być karmiony, ubrany, a pieniędzy katastrofalnie brakowało. Michalina cały dzień spędzała w ogrodzie, sadziła, pieliła, niszczyła sobie przy tym ręce i dusza, a potem coraz częściej napadała na biedne dziecko ze zdenerwowania. W dodatku na nieszczęście, przyjaciółki kobiety, Kasia i Lilka, przychodziły do niej, a potem to już poszło – było pijaństwo, wieczna zabawa, zero obowiąków. Przychodzili do niej różni mężczyźni, byli oczywiście też i samotni, ale głównie żonaci, którzy chcieli się bawić, nie stresując się zbytnio. Pewnego ranka przyszła do Michaliny ciotka zmarłego męża Tomasza.
Kobieta nie mogła żyć spokojnie, widząc, jak Michalina po prostu niszczy swoje życie. W odpowiedzi na uwagi i rady ciotki męża Michalina warknęła, że sama wszystko wie, ale inaczej nie zamierza żyć, a pije, ponieważ chce zapomnieć o wszystkich problemach. Wszystko byłoby w porządku, gdyby jednak nie piła, bo wódka czyniła ją coraz gorszą. Pewnego dnia nawet zapomniała, że umówiła się z nauczycielkę syna, która prosiła matkę, aby zwróciła uwagę na wyniki w nauce Szymka… Kilka dni później Michalina postanowiła zabrać cebulę i marchewkę do miasta, sprzedać na targu.
Nie było autobusu. I nagle na drodze zatrzymał się samochód, a kierowca uprzejmie zaproponował, że ją podwiezie. Michalina na początku była przeciwna, ale nie miała wyboru. Po drodze poznali się, rozmawiali. Wracali prawie już jako przyjaciele. Jurek zaczął odwiedzać Michalinę, zaprzyjaźnił się z Szymkiem. Michalina początkowo nie traktowała tego poważnie, ale czas pokazał, w jakim idzie to kierunku. Jurek postawił Michalinie warunek, że nie będzie już dotykać alkoholu. Michalina, ku zaskoczeniu wszystkich, ale także swojemu, zgodziła się, a jej życie zyskało nowe kolory.



