To, że teściowa mnie nie lubi, nie było niczym nowym, ale to, co zrobiła w urodziny męża, było już granicą podłości

Moja teściowa jest wyjątkową kobietą. Była aktorką teatralną, ale przez długi czas nigdzie nie pracowała, a teraz jest na emeryturze. Bardzo dobrze dba o siebie i w wieku 75 lat wygląda na 55. Ma pełno zalotników i nie może narzekać na samotność. Ale nie zamierza brać z żadnym z nich ślubu. Matka mojego męża nie lubiła mnie od pierwszej chwili, kiedy mnie zobaczyła. „Szara myszka” – tak mnie nazywała; jej zdaniem nie byłam odpowiednią kobietą dla jej syna. Nie jestem w jej typie.

Najwyraźniej chciała zobaczyć u jego boku baletnicę. Nie jestem taka krucha. Nie mam wyższego wykształcenia, ale brałem udział w kursach marketingowych. Pracuję jako marketer od dwóch dekad i jestem bardzo cenionym specjalistą. Czasami zarabiam więcej niż mój mąż, mimo, że on też dobrze zarabia. Ale dla teściowej pozostanę nikim do końca życia, ponieważ nie mam dyplomu. Na nasz ślub przyszła w czarnej sukience i nawet się ze mną nie przywitała. Do dziś nie daje spokoju synowi. Dzwoni do niego, płacze, smutnym głosem mówi, że nudzi się sama, że jej syn ją porzucił, zapomniał o jej istnieniu.

Sformułowanie jest zawsze inne, ale znaczenie jest takie samo: wkrótce ona umrze i chce spędzić ostatnie dni życia z synem. Mój mąż biednie do mamy, a ja do przyjaciółek. Nie chciałam do jechać nigdy z nim, bo jestem tam niechcianym gościem. Wkrótce zaszłam w ciążę i urodziłam syna. Myślałam, że po porodzie wszystko się zmieni, ale nie. W urodziny mojego męża poprosiłam go, aby świętował ze mną i z naszym synem, ale w ostatniej chwili wszystko się powtórzyło. Mąż powiedział, że matka będzie obrażona: urodziła go, to także jej święto, a z nami będzie świętować następnego dnia – powiedział i pojechał do mamy. Spakowałam się i pojechałam z synem do rodziców.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + osiem =

To, że teściowa mnie nie lubi, nie było niczym nowym, ale to, co zrobiła w urodziny męża, było już granicą podłości