„To Twoja wina, Kasiu! Doprowadziłaś mojego syna do takiego stanu, jak mogłaś! Mój biedny chłopiec!”

Kiedy Mateusz przedstawia Kasię rodzicom, matka od razu jej nie polubiła. Ot, taka osobista wrogość. Przez cały wieczór matka Mateusza patrzyła na nią z wyrzutem: „skąd taka dziewucha się wzięła?”. Kasia pracowała na statku, którym Mateusz popłynął w wakacyjny rejs. Tak się właśnie poznali.

Niechęć matki nie przeszkodziła im we wzięciu ślubu. Najpierw mieszkali w starym domu, ledwo wyposażonym, a potem kupili mieszkanie w tym samym bloku, gdzie mieszkali jego rodzice. Mateusz był jedynym dzieckiem w rodzinie, więc był bardzo rozpieszczony, najbardziej kochany i wszyscy nad nim się trzęśli. Był kapryśny, kochał pić i wychodzić z przyjaciółmi.

Już przed przeprowadzką do nowego mieszkania para miała syna Andrzeja. Mateusz był uzależniony od alkoholu, wkrótce uzależnienie to stało się tragiczne: przestał chodzić do pracy, po prostu nie był w stanie nawet tam trafić, bo zasypiał w trakcie drogi, w autobusie i nie docerał na miejsce. Kiedy został wyrzucony z pracy, matka miała pretensje do jego szefa, że miał czelność pozbyć takiego pracownika. Matka faceta nienawidziła swojej synowej i przy każdej możliwej okazji obrzucała go błotem, skarżyła się swoim przyjaciołom i sąsiadom, mówiąc, że nic nie wie, wydaje ciągle tylko pieniądze, przez nią syn zaczął pić, a poza tym ma dwie lewe ręce i ogólnie, stać go było na kogoś lepszego.

Rodzice Mateusza mieli farmę świń, tuczyli je, a następnie sprzedawali mięso. Finansowo rodzice wspierali rodzinę Mateusza do śmierci ojca rodziny. Mateusz w ogóle przestał pracować, a swoją żonę zaczął pracować jak służącą”. „To twoja wina, Kasiu! Doprowadziłaś mojego syna do takiego stanu.Mój biedny chłopiec, był przez Ciebie dręczony ” – cały czas powtarzała teściowa synowej. Wkrótce kobieta miała atak serca i poszła do szpitala. Przez cały okres rehabilitacji synowa opiekowała się nią, a ona nie traciła chwili i wyzywała ją w każdy możliwy sposób. Nawet personel medyczny był zdumiony umiejętnościami i cierpliwością Kasi. Teściowa czuła, że jej śmierć się zbliża i postanowiła jednak załagodzić sytuację i przeprosiła Kasię za jej stosunek do niej, za bezwartościowego syna i ogólnie za wszystko…

Kasia nie rozstała się z Mateuszem, ale nie żyją tak, jak kiedyś – po prostu karmi go, aby nie umarł z głodu. Andrzej (syn) po służbie w wojsku wziął za żonę bardzo piękną dziewczynę i wkrótce Kasia miała wnuczki. Czasami myśli o tym, że syn był wart jakiejś lepszej kobiety, ale natychmiast odpędza tę myśli… Dobrze, że lata życia z taką teściową nie wpłynęły na ludzkość Katarzyny.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + trzynaście =

„To Twoja wina, Kasiu! Doprowadziłaś mojego syna do takiego stanu, jak mogłaś! Mój biedny chłopiec!”