To moja wina, że ​​moja córka ma niską samoocenę i nie może sobie poradzić w życiu

Magda, córka mojej siostry,  jest o pięć lat starsza od mojej Amelki. Kiedy była mała, nie podobało mi się, że siostra pozwalała jej na wszystko, rozpieszczała ją i prawie nigdy jej za nic nie karała. Magda robiła to, co chciała. W grupie dzieci była dominującą postacią – to ona wyznaczała reguły gry, mówiła, kto może się z nią bawić, a potem uwodziła chłopców w wyższych klasach i przebierała w nich jak w ulęgałkach. Była i jest pewna siebie, przez co miała w sobie przekonanie o tym, że to jej wszyscy powinni słuchać.

Nie raz z siostrą kłóciłyśmy się o wychowywanie dzieci, a ona zawsze odpowiadała, że ​​dzieciaki powinny dorastać w poczuciu wolności, dzięki czemu będą czuły się indywidualnymi jednostkami a nie częścią szarej, bezbarwnej masy, która w dodatku musi się podporządkować pod innych. „Kiedy będziesz mieć własne dziecko może to zrozumiesz” – powtarzała mi wielokrotnie moja siostra. Jednak kiedy urodziła się moja córka, ja już wiedziałam, że będę ją wychowywać inaczej niż moja siostrę swoją Magdę.

Rodzice wyjechali za granicę, a mi zostawili pod opiekę 17-letnią siostrę, która mnie nie słucha. Mimo tego rodzice obwiniają o wszystko mnie

Amelka od początku była znacznie spokojniejsza od swojej kuzynki, bo nigdy nie pozwalałam jej zachowywać się jak jakiś rozpieszczony dzieciak. Nie miałam z nią żadnych problemów – była skromna, ułożona. W szkole była wzorową uczennicą, chociaż nauka nie przychodziła jej jakoś niezwykle łatwo. Była jednak wytrwała i to przyniosło spore rezultaty. Moja Amelka z Magdą w miarę dobrze się dogadywały, ale nie można o nich powiedzieć, że były przyjaciółkami: zbyt różniły się nie tylko przez wiek, ale także charakterem.

Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że moja siostra miała rację, bo Magda osiągnęła w życiu więcej niż Amelka. Rozwija się zawodowo, buduje swoją karierę, ma troskliwego i kochającego męża, wspaniałe dzieci. Od dzieciństwa przyzwyczajona była do osiągania i dostawania tego, czego chciała i nigdy nawet nie myślała, że ​​może być inaczej. Amelka z kolei zawsze jest niepewna siebie, chociaż ma wyższe wykształcenie i jest mądra, to nie układa jej się ani zawodowo, ani w życiu osobistym. Nigdy nie robi dalekosiężnych planów i boi się, że sobie nie poradzi. Tak jest we wszystkim. Wiem, że to bardziej moja wina niż jej, że ​​ma niską samoocenę. Teraz zgadzam się z moją siostrą i też uważam, że dzieci powinny rosnąć i rozwijać się swobodnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + dziewiętnaście =

To moja wina, że ​​moja córka ma niską samoocenę i nie może sobie poradzić w życiu