Magda, córka mojej siostry, jest o pięć lat starsza od mojej Amelki. Kiedy była mała, nie podobało mi się, że siostra pozwalała jej na wszystko, rozpieszczała ją i prawie nigdy jej za nic nie karała. Magda robiła to, co chciała. W grupie dzieci była dominującą postacią – to ona wyznaczała reguły gry, mówiła, kto może się z nią bawić, a potem uwodziła chłopców w wyższych klasach i przebierała w nich jak w ulęgałkach. Była i jest pewna siebie, przez co miała w sobie przekonanie o tym, że to jej wszyscy powinni słuchać.
Nie raz z siostrą kłóciłyśmy się o wychowywanie dzieci, a ona zawsze odpowiadała, że dzieciaki powinny dorastać w poczuciu wolności, dzięki czemu będą czuły się indywidualnymi jednostkami a nie częścią szarej, bezbarwnej masy, która w dodatku musi się podporządkować pod innych. „Kiedy będziesz mieć własne dziecko może to zrozumiesz” – powtarzała mi wielokrotnie moja siostra. Jednak kiedy urodziła się moja córka, ja już wiedziałam, że będę ją wychowywać inaczej niż moja siostrę swoją Magdę.
Amelka od początku była znacznie spokojniejsza od swojej kuzynki, bo nigdy nie pozwalałam jej zachowywać się jak jakiś rozpieszczony dzieciak. Nie miałam z nią żadnych problemów – była skromna, ułożona. W szkole była wzorową uczennicą, chociaż nauka nie przychodziła jej jakoś niezwykle łatwo. Była jednak wytrwała i to przyniosło spore rezultaty. Moja Amelka z Magdą w miarę dobrze się dogadywały, ale nie można o nich powiedzieć, że były przyjaciółkami: zbyt różniły się nie tylko przez wiek, ale także charakterem.
Dopiero teraz zaczynam rozumieć, że moja siostra miała rację, bo Magda osiągnęła w życiu więcej niż Amelka. Rozwija się zawodowo, buduje swoją karierę, ma troskliwego i kochającego męża, wspaniałe dzieci. Od dzieciństwa przyzwyczajona była do osiągania i dostawania tego, czego chciała i nigdy nawet nie myślała, że może być inaczej. Amelka z kolei zawsze jest niepewna siebie, chociaż ma wyższe wykształcenie i jest mądra, to nie układa jej się ani zawodowo, ani w życiu osobistym. Nigdy nie robi dalekosiężnych planów i boi się, że sobie nie poradzi. Tak jest we wszystkim. Wiem, że to bardziej moja wina niż jej, że ma niską samoocenę. Teraz zgadzam się z moją siostrą i też uważam, że dzieci powinny rosnąć i rozwijać się swobodnie.



