Propozycja moich teściów była dla mnie szokiem. I to w takiej chwili. Nie mogłam znieść ich zachowania i dwulicowości. Jak tak można?
– Kiedy w końcu zakończysz tę farsę? – mówiła teściowa do mojego męża. Zastałam ich siedzących w kuchni.
Weszłam do kuchni i zobaczyłam, że byli jacyś zdenerwowani, więc myślałam, że tym, co powiem, rozluźnię tylko sytuację.
– Mamy dla Was dobrą wiadomość. Jestem w ciąży! – powiedziałam z uśmiechem.
– Wiesz, najpierw trzeba było powiedzieć o tym tylko mężowi, a potem nam, tak wypada – powiedzieli chłodno teściowie.
Później teściowie wstali i wyszli, a wcześniej poprosili syna, żeby zastanowił się nad tym, o czym rozmawiali. Ja oczywiście nie rozumiałam, o co chodzi.
Z mężem bardzo długo czekaliśmy na dziecko, ale nie widziałam ani radości u niego, ani u jego rodziców. Moi rodzice, kiedy dowiedzieli się o tym, że jestem w ciąży, praktycznie skakali ze szczęścia. Nie rozumiałam, skąd taka reakcja u mojego męża i czemu tak nagle zmienił nastawienie.
Kiedy urodziłam, mąż przyjechał po mnie do szpitala wraz z teściami. Chciałam, by tego dnia przyjechali po mnie również moi rodzice, a potem wszyscy moglibyśmy pojechać do naszego domu, ale niestety rozchorowali się. No trudno, tak się zdarza, miałam jednak nadzieję, że teściowie zdążyli zmienić już nastawienie i teraz popatrzą na swojego wnuka z miłością i nie będą nam dogryzać. Ależ się pomyliłam! Pierwszą rzeczą, jaką usłyszałam od teściowej, było:
– Idziesz na urlop macierzyński, więc będziesz dostawać pieniądze, prawda? Będziesz je nam oddawać i dzięki temu wyremontujemy nasz dom. W ten sposób odwdzięczysz się nam za to, że pomogliśmy przy weselu.
Było mi bardzo przykro i nawet bym się nie spodziewała, że usłyszę od nich coś podobnego. Wsiadłam do samochodu, ale rozmowy o moich pieniądzach nie ustępowały. W końcu mąż powiedział:
– Słuchaj, lepiej będzie, jak będziesz oddawać tę kasę. Widzisz przecież, że mama Ci nie odpuści i ma trochę racji.
– To są pieniądze moje i na moje dziecko. Niby z jakiej racji miałabym je komukolwiek oddawać?
– Nie marudź tyle, już dawno nasz syn mógłby mieć lepszą kobietę od Ciebie. A pieniądze dasz, bo trzeba zrobić remont i koniec. Przecież kiedyś to i tak będzie Wasze, nie zabierzemy tego ze sobą do grobu.
– Nie chcę Waszego domu, a jak chcecie go remontować, to na własny koszt! Zapomnijcie, że dam Wam cokolwiek.
Od tamtej pory nie rozmawiam już z nimi. Nie mam zamiaru tolerować takiego podejścia do mnie i do mojego dziecka. Nie pracowałam po to, żeby oddać swoje ciężko zarobione pieniądze teściom! Jak chcą, to niech znajdą mężowi lepszą żonę, nie będę płakać.



