Teściowa zrujnowała nasze małżeństwo – krzyczała, że odebrałam jej syna i pożałuję tego!

Teściowa zrujnowała nasze małżeństwo - krzyczała, że odebrałam jej syna i pożałuję tego!

Kiedy powiedziałam „tak” Nikodemowi byłam zdecydowana, że nie wpadnę w banalny schemat problematycznej relacji na linii synowa-teściowa. Przyjęłam jego matkę jak kobietę, która urodziła najważniejszą osobę w moim życiu i odnosiłam się do niej ciepło od samego początku. Chciałam ją kochać jak własną matkę, tym bardziej że moja mama zmarła, gdy miałam zaledwie 10 lat.

Niestety, teściowa przywitała mnie na noże już przy pierwszym przekroczeniu progu jej domu. Podała mi kapcie, a za plecami usłyszałam, że jestem znacznie niższa, niż się tego spodziewała, a do tego dosyć krągła jak na osobę mojej postury. I tak się zaczęła zażarta, nieustanna wojna, w której nie chciałam uczestniczyć, ale nie miałam innego wyjścia.

Ciągle wyrzucała mężowi, że nie jestem wystarczająco pracowita. Były to różne powody – a to nie zamiotłam rano podwórka, a to nie rozwiesiłam prania tak, jak ona to robi, albo według niejnie gotuję tak pysznie, jak ona i to już mnie dyskwalifikowało.

Nikodem śmiał się i uspokajał mnie, że jego matka taka już jest, ale wszystko się ułoży i mam się nie martwić. Mimo wszystko przekonywałam go jak mogłam do tego, abyśmy się od niej wyprowadzili. Znaleźliśmy ładne mieszkanie i zamieszkaliśmy szczęśliwi, oczekując dziecka. Byłam w piątym miesiącu ciąży kiedy teściowa przyszła do nas i zaczęła krzyczeć, że odebrałam jej syna.

Wykrzyczała mi, że wychowała go od małego, a ja sobie wyobrażam, że mogę go sobie podporządkowywać tak, jak ja chcę. Próbowałam jej wytłumaczyć, że on ją kocha tak jak wcześniej i że nie chcę się kłócić o bzdury. Ona tylko trzasnęła drzwiami i zagroziła, że nigdy więcej nie postawi u nas nogi.

Zrezygnowałam ze ślubu z ojcem mojego dziecka. Nie chcę miłości na siłę, a on może wroci, kiedy dorośnie

Wieczorem, kiedy mój mąż wrócił z pracy, był ponury i zły. Zapytał, dlaczego źle potraktowałam jego matkę, a ja byłam zdumiona. Opowiedziałam mu cały nasz dialog, ale Nikodem zdawał się wątpić w moje słowa.

Od tamtego dnia sam odwiedzał swoich rodziców. Nie żebym specjalnie chciała mu towarzyszyć, ale nawet mnie nie pytał o to, czy bym z nim nie poszła. Kiedy z kolei wracał od swojej mamusi, był zimny i jakiś obcy, jakby nie był już taki sam jak wcześniej.

Jeszcze zanim urodziła się nasza córeczka, oboje byłyśmy tego samego zdania i wybraliśmy dla niej imię Andżelika. Jednak w dniu jej narodzin mój mąż nagle zmienił zdanie i stwierdził, że powinniśmy dać córce na imię Teresa na cześć jego matki.

Rodziłam kilka godzin, byłam zmęczona, a on przyszedł i powiedział, że teściowa nalega, aby tradycja była przedłużona i kolejna kobieta w ich rodzinie miała tak na imię. Nie wiem, może to ze zmęczenia, może miałam już dość, ale uległam. Od tego momentu było już tylko gorzej.

Mój mąż nawet nie przyjechał, aby odebrać mnie i córeczkę ze szpitala. Dobrze, że mój brat akurat nic nie robił i mógł po mnie przyjechać. Nikodem nie chciał widzieć swojego dziecka, wyprowadził się i wrócił do matki. Po 3 miesiącach złożył pozew o rozwód. Nie potrafię opowiedzieć nawet, jak bardzo mnie to bolało. Teściowej w końcu udało się zniszczyć naszą rodzinę, odebrać mi męża i ojca mojego dziecka.

Andżelika niedawno skończyła rok. Dzięki moim bliskim udało mi się wyjść z piekielnej depresji, w której się znajdowałam. Na szczęście stanąłem na nogi i mam nadzieję zacząć życie od nowa.

Po prostu nie rozumiem, jak moja była teściowa może spać spokojnie po tym, jak unieszczęśliwiła tak wiele osób – mnie, własną wnuczkę i własnego syna!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − 10 =

Teściowa zrujnowała nasze małżeństwo – krzyczała, że odebrałam jej syna i pożałuję tego!