Anna miała obsesję na punkcie czystości. W domu nie było ani grama kurzu. Czyszczenie na mokro dwa razy dziennie, jej mąż ubierał się jak spod z igły, wszystko było czyste i schludne. Anna miała syna Łukasza. Od dzieciństwa trzymała chłopca w warunkach szklarniowych. Chodził nawet do przedszkola z antyseptykiem, a potem do szkoły. W szkole nazywano go kujonem, ale nie z powodu doskonałego nauczania, jak to zwykle bywa. Po prostu wygląd chłopaka był taki – koszula, wąskie spodnie, a do tego był chudy i mały. Łukasz często chorował – gdy ktoś kichnął w pobliżu, natychmiast leżał chory w łóżku przez tydzień. W ten sposób, co wiosnę rozwijał alergię na kurz, sierść i kwitnienie. Z biegiem lat Łukasz dorastał i znalazł sobie narzeczoną. Zamieszkał z nią w domu rodziców.
Czas poznać rodziców. Ani ojciec, ani matka nie spodziewali się takiej synowej. Ola pochodziła z licznej rodziny. Ojciec i matka pili, starsza siostra też.
– Ale Ola nie jest taka – zapewniał syn. Dziewczyna siedziała skromnie przy stole.
Anna spojrzała na nią: stare brudne buty, sweter o dwa rozmiary większy, postrzępione dżinsy. Ojciec zabrał syna na bok i zaczął się oburzać:
– Gdzie ją znalazłeś? Na śmietniku? Nie tak Cię wychowaliśmy.
– Nie zaczynaj, sama pochodzi z licznej rodziny, może jest dobrą osobą – powiedziała Anna.
Ale nikt nie lubił wspólnego życia z synową. Potem zaczęła wkładać swoje rzeczy do wspólnego kosza na bieliznę, potem pojawiła się tam jej bielizna. Nie myła naczyń, nie sprzątała pokoju Łukasza. Ojciec nie mógł tego znieść i kazał im wynająć sobie mieszkanie.
Jednak nic się nie zmieniło. Ola nie była miłośniczką częstego sprzątania. Kurz w mieszkaniu zbierał się w szafie, na telewizorze, na żyrandolu. Nie można było wejść na balkon.
– Ola, Łukasz ma już alergię na kurz, wszędzie chodzi z chusteczką!
– To Twoja wina, nie trzeba było go od dzieciństwa przyzwyczajać do idealnej czystości.
– Przynajmniej pierz ubrania proszkiem, a nie mydłem do prania. Wszędzie masz tylko to mydło, wysycha, śmierdzi.
– Ale jest niedrogo. Wynajmujemy mieszkanie – musimy oszczędzać.
Na urodziny Oli Anna postanowiła podarować duży kosz detergentów na nadchodzący rok. Zapakowała w ładne opakowanie i zawiązała czerwoną kokardką.
– A co jest w środku? Jakieś słoiki. Prawdopodobnie szampony i peelingi? radośnie przepowiedziała Ola.
