Byłam na studiach i umawiałam się z kolegą. Okazało się, że zaszłam w ciążę, chociaż zawsze byliśmy ostrożni w tej sprawie. Ale bałam się powiedzieć o tym mojej mamie. Od razu zaproponował, żebyśmy znaleźli sobie mieszkanie, a kiedy wszystko się ułoży – powiedzieć mamie, a nie szokować jej od razu. Szukaliśmy ponad tydzień, ale nie mogliśmy znaleźć przyzwoitego mieszkania. Trudno w małym mieście znaleźć mieszkanie w normalnych warunkach. I na szczęście jego mama zaproponowała, żebyśmy zamieszkali w jej mieszkaniu, które kiedyś należało do jej matki, która już dawno odeszła do innego świata.
Oczywiście cieszyliśmy się, bo w ten sposób moglibyśmy zaoszczędzić. Utrzymanie dziecka za jedną pensję byłoby trudne, a nawet zapłacenie czynszu… Rano się uczyliśmy, a potem mój mąż pracował do 22. Mieszkanie mieliśmy bardzo stare, wszystko było do remontu. Rury były stare, przeciekały, okablowanie często zawodziło, kuchnia była w dobrym stanie, ale wszystko było stare, należałoby odnowić, ale nie było nas stać na dodatkowe koszty. Pewnego dnia przyszła do nas teściowa. Patrzę, a ona jest z walizką.
Mówi, że postanowiła zamieszkać z nami, bo pokoje są dwa, jest wystarczająco dużo miejsca, i wynająć mieszkanie. I musiałam się z tym pogodzić, bo mieszkanie do niej należy. Była nie do zniesienia: bez pukania wpadała do naszego pokoju o 6 rano i krzyczała:
– Karolino… gdzie moja kawa? I chcę też naleśniki!!
Najbardziej obraźliwe jest to, że dla mężczyzny było to normalne. Byłam tam jak Kopciuszek, ale po dwóch miesiącach nie wytrzymałam. Poszłam i porozmawiałam z mamą. Zrozumiała mnie i teraz jest gotowa przyjąć do siebie. Jak mam żyć?



