Teściowa uważa, że jestem złą matką, bo mój 14-letni syn sam musi odgrzewać sobie obiady

Nie miałam dziadków, a rodzice pracowali całe dnie, od rana do wieczora, więc byłam pozostawiona sama sobie. Musiałam sama sobą się zająć i zadbać o siebie. Kiedy przychodziłam ze szkoły, sama podgrzewałam sobie obiad, myłam naczynia i siadałam do lekcji. Nie byłam dużym dzieckiem, byłam dopiero w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Sama też sprzątałam w swoim pokoju i ogólnie byłam taką „starą maleńką”.

Teraz nasz syn ma 14 lat. Teściowa wczoraj zrobiła mi ogromną awanturę o to, że jestem złą matką, ponieważ dziecko samo zaczęło nakrywać do stoły i przygotowywać jedzenie. To oczywiście nie jest prawda, bo zawsze w lodówce czeka na syna obiad, który wystarczy, że odgrzeje sobie w mikrofalówce albo na kuchence indukcyjnej, jak woli. Każdego wieczoru gotuję świeży obiad, aby syn następnego dnia nie siedział głodny, gdy my jesteśmy w pracy. Zresztą, gdyby nie miał ochoty na obiad, to jest wszystko co potrzebne na kanapki. Uważam, że jest już na tyle duży, że korona z głowy mu nie spadnie, kiedy sam odgrzeje sobie jedzenie czy zrobi kanapki.

Jesteśmy teściowej potrzebni tylko po to, żeby za wszystko płacić i dawać jej pieniądze

Kiedy nie było nas z mężem w domu, przyszła akurat teściowa i zobaczyła, jak wnuk leży na kanapie i je chipsy, które popija colą. Zamiast wytłumaczyć wnukowi, że takie jedzenie jest niezdrowe i nie powinien jeść tego zamiast obiadu, ona zrobiła niezwykłą awanturę, ale nie jemu, tylko mnie. Czekała specjalnie, aż wrócę z pracy i zaczęła mnie „edukować”, jak powinnam wychowywać syna. Uważała, że powinnam siedzieć w domu i podtykać synowi obiad pod nos, bo w innym wypadku ten nie będzie się zdrowo odżywiał. Ja powtarzałam, że nie jest małym dzieckiem i nie trzeba go pilnować na każdym kroku, a przecież nie zmuszę go do tego, by jadł tylko zdrowe jedzenie i skoro akurat miał na to tego dnia ochotę, to nie ma o co robić awantury. Syn siedział tylko cicho i nawet się za mna nie wstawił, ale nic dziwnego – od teściowej dostaje pieniądze, więc jest jego „ukochaną babcią”. Dopiero mój mąż zrobił porządek i powiedział swojej matce, żeby dała sobie spokój, a syna zagonił do odgrzania obiadu, potem kazał mi zmyć wszsystkie naczynia. Potem powiedział: „Jeśli nie wiedziałeś, jak odgrzać sobie obiad, to teraz już chyba potrafisz. Będzie już tak codziennie, naczynia też będzieesz zmywać zawsze Ty”.

Syn dąsa się, nie chce z nami rozmawiać i rozżalony dzwoni tylko do babci ze skargami na nas. Dziś nawet powiedział, że będzie z nią mieszkał. Rozumiemy, że to nie jest jego decyzja, tylko teściowa robi nam na złość i go podjudza.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × dwa =

Teściowa uważa, że jestem złą matką, bo mój 14-letni syn sam musi odgrzewać sobie obiady