Teściowa straciła granicę komunikacji ze mną. Jej bezczelność nie miała granic.

Byłam z mężem w związku od 8 lat, a potem przenieśliśmy się do rodziców i wszystko się dramatycznie zmieniło. Mój mąż i ja jesteśmy oficjalnie małżeństwem od 3 lat, nie posiadamy własnego mieszkania. Musieliśmy opuścić wynajęte lokum z powodu braku środków finansowych. Czasami przez tygodnie jedliśmy jedynie ryż i kaszę gryczaną, a miejsce, w którym mieszkaliśmy, było skromne. W takich momentach czułam się jak studentka, która boryka się z trudnościami finansowymi i pracą. Naprawdę były problemy. Mój mąż pracował w fabryce, a w wolnym czasie dorabiał jako taksówkarz. Ja natomiast pełniłam funkcję sekretarki u niezbyt miłego człowieka. Kiedy pracowaliśmy razem, udawało nam się jakoś wiązać koniec z końcem. Jednak gdy odeszłam z pracy, wszystko poszło na łeb na szyję. Mój szef zaczął się do mnie źle odnosić, otworzył ręce i musiałam uciekać z miejsca zatrudnienia. Trudno było znaleźć nową pracę, nikt mnie nie przyjął.

Nie mieliśmy żadnych pieniędzy na mieszkanie, więc rodzice męża zaprosili nas do zamieszkania u nich. Byłam naiwna i myślałam, że będziemy mogli oszczędzać na własne mieszkanie, ale tak się nie stało. Matka męża cierpi na niestabilność psychiczną. Nakazywała mi stać przy garach przez wiele godzin i gotować, a w wolnych chwilach sprzątać dom. Teściowa zaszalała, kazała mi nawet odkurzać sufit. Mówiła: „Jest pajęczyna, nie widzisz? Trzeba posprzątać”. Spoglądałam na sufit, który był doskonale czysty. Jej kolejne życzenie było równie dziwaczne. Pewnego ranka weszła do mojego pokoju i powiedziała: „Musisz stać się godną żoną”, więc zapisałam Cię na kurs o nazwie „Jak przestać być złą żoną?”. Wtedy aż straciłam mowę mnie ze złości.

Nawet nie posłużyła się aluzją, ale była bezpośrednia. Chciałam jej coś odpowiedzieć, ale przypomniałam sobie, że mieszkamy w jej domu. Później dowiedziała się o naszych oszczędnościach na nowe mieszkanie. Teściowa natychmiast stała się dla mnie łagodniejsza. Przestała mi wskazywać, co i jak mam robić. Dostała ode mnie obietnicę, że pomogę jej na starość, a potem zapytała: „Zbierasz pieniądze, prawda? Obiecałaś, że się mną zaopiekujesz. Nie możesz mi dać tych zgromadzonych pieniędzy? Chcę je wydać na sanatorium i inne rzeczy”. Odpowiedziałam jej, że nie możemy pożyczyć jej pieniędzy, na co się oburzyła. Nie prosiła o pożyczkę, tylko o prezent. Jej bezczelność nie znała granic. Zaproponowałam mężowi przeprowadzkę, ale on twierdzi, że mieszkając u rodziców, możemy zaoszczędzić na własne mieszkanie. Jednak ja marzę o przeprowadzce, niezależnie od miejsca. Najważniejsze, żeby oddalić się od tej bezczelnej osoby.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × jeden =

Teściowa straciła granicę komunikacji ze mną. Jej bezczelność nie miała granic.