Słyszałam historie o okropnych teściach i zawsze uważałam, że synowe wyolbrzymiają ich wady. Synowe są z góry nielojalne wobec teściów, ponieważ ich nie lubią. A teściowa, bez względu na to, jakbyśmy nie chciały, pełni rolę przywódcy. Mimo to początkowo miałam bardzo pozytywne podejście. Wierzyłam, że miłość do tej samej osoby – jej syna i mojego męża – jest wspólnym fundamentem, który pomoże nam pokojowo współistnieć. Moja wiara w to umocniła się, gdy oddała nam swoje mieszkanie i przeprowadziła się do swojego partnera. Kiedy nie mieszkasz z kimś w tym samym lokum, codzienne życie nie pozwala Ci zburzyć normalnej relacji, a to jednak stanowi większość problemów rodzinnych.
Tu się przeliczyłam. Teściowa teraz mieszka w tym samym bloku co my. Choć oddała swoje mieszkanie, nie mogła go całkowicie opuścić. Z jakiegoś powodu musiała mieć przy sobie klucze do mieszkania. Osobiście było to dla mnie nieprzyjemne, ale mój mąż wolał nie wywoływać konfliktów z matką – jeśli to sprawia, że jest spokojniejsza, to dlaczego nie? „Naprawdę, dlaczego nie? Co takiego strasznego może się stać?” Przeliczyłam się po raz drugi. Teściowa przychodzi do nas, kiedy tylko ma ochotę z rewizją. Czy to nie jest jakieś dziwactwo? Cały czas wydaje jej się, że dom nie jest wystarczająco czysty. Może urywać zasłony i inne rzeczy, prać je, chociaż nie są brudne. Może zorganizować wiosenne porządki, po których musisz wszystko posprzątać i tak znowu.
I pewnego dnia znalazłam ściereczkę podłogową w garnku… Musiałam ją wyrzucić. Awantury nie są w moim stylu, a mój mąż nie chce się denerwować, ponieważ mówimy o jego matce. A pewnego dnia dowiedziałam się, że nie tylko przychodzi „sprzątać”, ale także opowiada o tym każdemu, kogo spotka, i przekręca fakty, nazywając mnie brudaską i oskarżając swojego syna o wszystko, co najgorsze. Dla starczego marazmu wydaje się być jeszcze za młoda, ale mam poważne obawy, że coś nie jest w porządku z jej głową. I co mam zrobić?
