Jestem rozwiedziona od 15 lat. Od pierwszego spotkania z rodzicami męża zdałam sobie sprawę, że będzę miała napięte relacje z teściową. Wtedy jeszcze się spotykaliśmy, ale wyraźnie pokazała, że nie chce mnie widzieć obok swojego syna, a jeśli chodzi o małżeństwo, jest zdecydowanie przeciwna. Ale mój mąż bardzo mnie kochał. Nawet dziwne, że poszedł wbrew woli matki i poślubił mnie. Po naszym ślubie teściowa zaczęła realizować swój zły plan, zaczęła zwracać męża przeciwko mnie, ciągle wmawiała mu coś złego o mnie. Teściowa była mamą-władczynią. Przez całe dzieciństwo męża biła go, karała, była okrutna i władcza. Mężczyzna po trzydziestce, a bał się wciąż od niej odciąć.
Teraz ma 45 lat, ale wciąż się boi. Wkrótce na świat przyszło nasze dziecko, nasz syna. Teściowa ciągle powtarzała, że dziecko nie wygląda jak ojciec. Potem bezpośrednio zaczęła twierdzić, że na pewno nie jest ich wnukiem, że nie jest mojego męża, tylko kochanka. I to jest niemożliwe, ponieważ mój mąż jest moim jedynym mężem, a dziecko, w rzeczywistości, nawet jako noworodek, było kopią ojca. Dziwne przypuszczenia teściowej. Może dlatego, że mój mąż w ogóle nie wygląda jak teść. Są jak niebo i ziemia. Teść jest niskiego wzrostu blondynem, siostra i brat męża też są tacy, a mój mąż jest bardzo wysoki, zupełnie jak nie ojciec. Są jak obcy. A jednak nasz syn miał osiem miesięcy, był w pełni rozwinięty i miał normalną wagę i wzrost. Dlaczego więc teściowa rzucała takie osądy? Mój syn jest podobny. Ma teraz 16 lat i bardzo przypomina swojego ojca.
I wzrost, i kolor włosów, i uszy, budowa ciała, i chód – jak ojciec, tylko moje oczy. Jesteśmy rozwiedzeni od 15 lat, ale mój mąż przez cały ten czas widział syna tylko dwa razy, a potem zaprosiłam go na spotkanie. Dorastałam też bez ojca i zdecydowałam dla siebie, że chcę, aby mój syn miał ojca, kontaktowali się się. On sam nie dzwoni, syn go nie interesuje. Zaproponowałam mu, żeby zrobił test na ojcostwo, jeśli ma wątpliwości, ale nie chce się zgodzić. Myślę, że nawet jeśli będzie pewien, że jest ojcem, nic się nie zmieni w jego zachowaniu. Szkoda tylko syna. Czeka na telefon, spotkanie. Dawno mu wybaczyłam, on jest dla mnie obojętny, a ja dla niego. Rozumiem to. Ale jak można być tak obojętnym wobec syna? Czy w wieku 45 lat wciąż jest kierowany umysłem matki? Z powodu matki nadal jest samotny i nie ma też innych dzieci.