Teściowa prawie zrujnowała nam wakacje swoim niespodziewanym przyjazdem

Sprawa miała miejsce tego lata. Na wakacje mieliśmy pojechać nad morze. Poza tym moja żona i ja rozpoczęliśmy mały remont na miesiąc przed naszym wyjazdem. Nagle pewnego pięknego dnia, kiedy do naszych wakacji pozostał tylko tydzień, zadzwoniła do mnie moja teściowa. Postanowiła przyjechać do nas z wizytą i nawet nas nie ostrzegła. Zadzwoniła w dniu przyjazdu z prośbą o odebranie jej z dworca.

Byliśmy bardzo zaskoczeni, bo wcześniej zawsze ostrzegała nas przed swoim przybyciem. Ale była już na dworcu, więc nie miałem innego wyjścia, jak tam pojechać. Pojechałem i przywiozłem ją do domu. Moja żona i ja zapytaliśmy ją, dlaczego nie ostrzegła, że przyjedzie do nas, na co odpowiedziała, że chciała zrobić niespodziankę. To było bardzo słodkie i w innej sytuacji bylibyśmy bardzo zadowoleni, ale zwykle przyjeżdżała na miesiąc lub nawet dwa, a my za tydzień mieliśmy lecieć na wakacje. To nie pasowało do naszych planów i nie mogliśmy rzucić wszystkiego z jej powodów i zwrócić biletów, ponieważ i tak nie podlegały zwrotowi. Poza tym byliśmy już przygotowani na wakacje w Turcji, a syn po raz pierwszy miał zobaczyć takie morze. Już milczę o domu, który był w kompletnym bałaganie, ponieważ remont był w pełnym rozkwicie. Natychmiast ostrzegliśmy ją, że wkrótce jedziemy, że bilety zostały już zakupione i nie można ich oddać.

A ona, zupełnie nie widząc w tym ani krzty bezczelności, powiedziała nam, że dla mamy możemy przecież zwrócić te bilety, ponieważ przyjeżdż tylko raz do roku. Oczywiście zaczęliśmy się usprawiedliwiać: ” Twój wnuk nigdy nie był za granicą, więc chcieliśmy go tam zabrać. Poza tym, specjalnie na to gromadziliśmy pieniądze przez cały rok”. „Świetnie i co z tego, możecie jeszcze rok tka pracować i zabrać rodzinę do najlepszego kurortu w Turcji” – odpowiedziała mi teściowa. A potem dodała: „Jeśli nie podoba Ci się mój przyjazd, zapłać za mój bilet powrotny”. Do pewnego stopnia rozumiem jej reakcję, ale to było dla mnie bardzo nieprzyjemne. Tym bardziej było oczywiste, że w tej sytuacji się myliła. Nie kłóciłem się z nią, a po prostu zabrałem ją z powrotem na dworzec, kupiłem bilet i odesłałem do domu. Oczywiście nie chciałem zepsuć relacji z teściową, ale myślę, że jedynym właściwym rozwiązaniem było takie zachowanie. Jeśli byśmy ine pojechali na wakacje, wszyscy bylibyśmy skazani na nerwową atmosferę, a teściowa raczej nie otrzymałaby od nas pozytywnych emocji. Myślę, że w takiej sytuacji byłoby to nie do zniesienia dla wszystkich.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + dziesięć =

Teściowa prawie zrujnowała nam wakacje swoim niespodziewanym przyjazdem