Teściowa powiedziała nam, że zaginęła jej duża suma pieniędzy, którą gromadziła przez dwa lata, i oskarżyła mnie o kradzież.

Miałam 29 lat i byłam już w ciąży, gdy wyszłam za mąż za Andrzeja. Mąż namawiał, żebyśmy zamieszkali u jego matki w jej dwupokojowym mieszkaniu. Mówił: „Urodzisz. Po trzech latach wyjdziesz z urlopu macierzyńskiego. Dziecko pójdzie do przedszkola. Wrócisz do pracy. Wspólnie zarobimy na wkład własny. Kupimy własne mieszkanie i będziemy żyć osobno”. Namówił mnie. I do dzisiaj żałuję, że się zgodziłam. Po roku, kiedy zaczęłam pracować, u nas zgromadziły się wymagane oszczędności. Ale mąż jakoś zwlekał z zakupem własnego mieszkania. Czworo ludzi w dwupokojowym mieszkaniu, nie przynosiło to radości ani mnie, ani teściowej, ale nie było między nami większych kłótni. Zgodziliśmy się na tę sytuację.

A potem jeszcze szwagierka przeprowadziła się do nas. Zwolnili ją z pracy, nie miała z czego płacić za wynajem mieszkania i przyjechała do matki. Svekrucha zażądała od nas, żebyśmy nie obrażali jej córki. Szwagierka, trzeba powiedzieć, była rozpieszczana przez matkę. Nie spieszyła się ze znalezieniem nowej pracy, matka ją utrzymywała finansowo, a jedzenie i picie miała na nasz koszt. Szwagierka odpoczywała na nasz koszt przez pięć miesięcy, a potem po prostu wyjechała. Teściowa oskarżyła nas, że to my zmusiliśmy jej ukochaną córkę do opuszczenia mieszkania matki. Tydzień po jej wyjeździe teściowa oświadczyła nam, że zaginęła u niej duża suma pieniędzy, którą zgromadziła przez dwa lata.

I oskarżyła mnie o kradzież. Mąż mnie bronił, ale nie zdołał przekonać matki. Wtedy powiedział matce: „Dobrze. Zwrócę Ci pieniądze”. Następnego dnia poszedł do banku i wrócił z potrzebną sumą pieniędzy. Oddał matce pieniądze, zabrał nas z synem i przeprowadziliśmy się do wolnego mieszkania jego przyjaciela. Po miesiącu przeprowadziliśmy się do naszego wspólnego mieszkania. Tydzień później teściowa zadzwoniła i przeprosiła za swoje postępowanie. Okazało się, że pieniądze wzięła córka. Podobno jako pożyczkę, nie informując matki. Kiedy oddała pieniądze, svekrucha zrozumiała. Ja oczywiście wybaczyłam. Ale to nieistotne. Ważne jest, że teraz jesteśmy szczęśliwi z mężem i synem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 5 =

Teściowa powiedziała nam, że zaginęła jej duża suma pieniędzy, którą gromadziła przez dwa lata, i oskarżyła mnie o kradzież.