Wydaje się, że moja przyjaciółka Wiktoria była w szczęśliwym małżeństwem. Ale kiedy przyszła do nich teściowa, dręczyła syna, że jego żona jest marna, że nigdy nie mają w domu ugotowanego jedzenia, że jej syn całkowicie stracił na wadze… Widzicie, serce ją bolało z powodu syna. Wiktoria kiedyś powiedziała mi o jednym z konfliktów, który wybuchł podczas kolejnej wizyty teściowej. Siedziała z synem w kuchni, piła herbatę i jednocześnie dokuczała mu psychicznie. Ale tym razem zaproponowała wyjazd na wakacje za granicę ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, argumentując, że syn wyczerpał się w pracy i musi odpocząć od „beznadziejnej” żony. Sztuczka polegała na tym, że druga część biletu była opłacana przez firmę, więc gdyby mąż wyjechał z przyjacielem, musiałby zapłacić połowę całkowitego kosztu.
W tym czasie Wiktoria prała skarpetki męża w łazience i słyszała wszystko doskonale. Ze złości rzuciła je na podłogę i pobiegła do kuchni, aby nie zostać dłużnikiem teściowej. Wchodząc do kuchni, bardzo surowym i głośnym tonem zaczęła zaprzeczać swojej teściowej. I dała do zrozumienia, że wszystko słyszała. A mąż jak zawsze milczał. Po odejściu teściowej Wiktoria zastanawiała się, czy rzeczywiście pojedzie z przyjacielem i dodała, że wcale nie jest pewna. Oczywiście sama byłam w domu, kiedy dowiedziałam się, że odpowiedział mojej przyjaciółce: „No jak to nie jechać za pół ceny? A potem dodał: „Cóż, dopiero za tydzień będę w domu”. Pod nieobecność męża Wiktoria coraz częściej zaczęła się zastanawiać i myśleć, ze może mąż jest dobry, ale niewiele zarabia, a jego pensja ledwo wystarcza na kredyt hipoteczny na małe mieszkanie, w którym mieszkali.
I że jej mąż jest maminsynkiem. Czy potrzebuje takiego życia, w którym musi stale oszczędzać, inwestować wszystkie swoje siły w relacje, z których nie ma praktycznie nic? W końcu ma tylko 30 lat. W rezultacie doszła do wniosku, że przed ślubem żyła lepiej. Postanowiła poznać przyjaciela męża, który według teściowej był samym inicjatorem podróży na wakacje. Znalezienie adresu nie było dla niej trudne. Zadzwoniła do drzwi, otworzył je przystojny mężczyzna w bieliźnie. Z wyglądu sympatyczny, napompowany i do tego młody mężczyzna, moja Wiktoria prawie rano oniemiała. Przedstawiła się i zaczęła zadawać pytania od progu. Ale on nalegał, żeby wejść. Jego dom był luksusowy. Ogromny i umeblowany według jej gustu. Zaproponował jej kawę, rozmawiali. Temat rozmowy płynnie przeszedł w rozmowy o charakterze osobistym. Została tam cały dzień, a następnego ranka podał jej śniadanie do łóżka z eleganckim bukietem kwiatów i poprosił, żeby została u niego na zawsze. I była zszokowana sytuacją, ale szczerze cieszę się z mojej przyjaciółki.
Czy poparłabyś swoją przyjaciółkę, czy ją potępiłabyś?



