Teściowa oskarżyła synową o pijaństwo i doniosła na nią do opieki społecznej

Teściowa oskarżyła synową o pijaństwo i doniosła na nią do opieki społecznej

Moja teściowa od samego początku robiła wszystko, aby nie dało się jej lubić. Wszystko zaczęło się w zasadzie od tego, że już na pierwszym spotkaniu zachowała się bardzo nietaktownie i lekceważąco, co dla mnie jest po prostu poniżej wszelkiej krytyki. Zapytała mnie od razu przy stole, z iloma mężczyznami spałam i ile aborcji przeszłam, bo wyglądam jej na taką, która „daje” facetom na prawo i lewo.

Byłam zszokowana tym, co usłyszałam. Starałam się odpowiedzieć jej z humorem i nie być wobec niej niegrzeczna. Poza tym miałam jeszcze nadzieję, że z czasem nasze relacje się polepszą, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, jaką podłą i złą jest osobą.

Po ślubie próbowałam zdystansować się od teściowej i rzadko się z nią spotykałam. Postanowiłam nie rozmawiać z nią bez potrzeby, bo za każdym razem była dla mnie bardzo nieprzyjemna. W zasadzie nigdy się nie pokłóciłyśmy otwarcie, tylko wszystko opierało się na negatywnych docinkach. Mąż z kolei nie ingerował w nasze relacje, wolał być neutralny. Nie naciskałam na niego i nie zabraniałam spotykać się z matką. Odwiedzał ją sam, bo ja nie chciałam jeździć do osoby, która tak okropnie mnie traktuje.

– To może, aby nie siedzieli głodni, idź do sklepu i im coś kup. My tutaj nie serwujemy jedzenia na wynos! Przestań żebrać!

Ostatnio nasza „zimna wojna” osiągnęła jednak zupełnie inny poziom. Przed Wielkanocą mój mąż był zawalony pracą – jest lekarzem i w zasadzie pierwszy i drugi dzień świąt spędził w szpitalu. Z synem siedzieliśmy w domu, jedliśmy, oglądaliśmy telewizję i spędzaliśmy miło czas we własnym towarzystwie. Kiedy syn zasnął, wyciągnęłam butelkę wina i postanowił wypić lampkę przed snem.

Rano, dokładnie o 8, zadzwonił dzwonek do drzwi – to byli teściowie. Przyjechali jak zwykle bez ostrzeżenia. Już od progu teściowa zwróciła uwagę na pusty kieliszek i butelkę stojącą na stole, która była już prawie pusta.

– Piłaś? – zapytała teściowa.

– Piłam. I co? To nie przestępstwo, że wypiłam sobie lampkę wina.

Następnego dnia mieliśmy „gości” – dwie panie z opieki społecznej. Powiedziały, że ktoś doniósł, iż jestem pijaczką i pijana chodzę w obecności dziecka.

Najbardziej jednak uderzyła mnie reakcja mojego męża. Było mu to obojętne i nie widział nic złego w tym, że jego matka na mnie doniosła i fałszywie oskarżyła. To dało mi do myślenia – nie ma szans, abym w tej rodzinie była szczęśliwa, tym bardziej, że mój mąż nie potrafi zareagować w chwili, gdy jego rodzice rujnują nam małżeństwo.

Nie chcę, żeby teściowa przedstawiała mnie w takim świetle. Czy nie mam prawa wypić lampki wina? O to tyle szumu? Nie wyobrażałem sobie nawet, że mogła mnie zrównać z jakimś alkoholikiem!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 + 12 =

Teściowa oskarżyła synową o pijaństwo i doniosła na nią do opieki społecznej