Mój mąż i ja przez długi czas niemogliśmy mieć dziecka. Zdecydowaliśmy się na badania i okazało się, że mój mąż jest bezpłodny. Naprawdę chcieliśmy mieć dziecko, dlatego znaleślimy dawcę nasienia, który był bardzo podobny do męża. W rezultacie urodził się nam chłopiec, który miał na imię Daniel. Teściowa nie mogła się nacieszyć, że w końcu mamy dziecko. Postanowiliśmy jej jeszcze nie mówić, w jaki sposób to się udało, ponieważ uważaliśmy, że to prywatna sprawa mojego męża. Teściowa nieustannie znajdowała podobieństwo między synem a wnukiem. Akurat Daniel dorastał w podobnym tempie, jak mój mąż.
Jemu, tak jak i mężowi także zaczęły szybko rosnąć zęby. Daniel także, jak maż za dziecka, dobrze zapamiętywł wiersze, a mężczyzna w wieku trzech lat był już taki mądry. Jego włosy są równie kręcone i gęste. Ale potem, gdy mój syn miał prawie 4 lata, teściowa zaczęła mnie męczyć słowami, że chce mieć kolejnego wnuka. Mówiłam, że dobrze zarabiamy, jestem zdrowa, więc nie trzeba czekać. Te rozmowy o porodzie po prostu mnie irytowały. Poprosiłam męża, żeby porozmawiał z mamą, żeby nie mówiła więcej o porodzie i drugim dziecku, ale najwyraźniej ciągle to opóźniał.
Pewnego dnia nie mogłam tego znieść i powiedziałam mojej teściowej prawdę, że jej syn jest bezpłodny i szukaliśmy dawcy.
– To znaczy, że mój wnuk nie jest mój?
– Jak to nie jest Twój? Twój syn jest jego oficjalnym tatą, kochamy Danielka, jest naszym jedynym dzieckiem. Dla teściowej nie było to przekonujące i przestała się z nami komunikować. Nawet na urodziny Danielka nie przyszła, a potem mężczyzna powiedziała, że teściowa przepisała swoje mieszkanie nie na Daniela, ale na swoich siostrzeńców, powiedziała, że są jej krewnymi. Nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń, ale to jest jej wybór. Całkowicie zrezygnowała z kontaktu z nami, mąż całkowicie rozczarował się matką.



