Przed ślubem miałam bardzo dobry kontakt z teściową, jednak kiedy dowiedziała się, że chcemy po ślubie zamieszkać osobno w mojej kawalerce, a nie z nią pod jednym dachem, nagle jakby coś w nią wstąpiło. Jej stosunek do mnie dramatycznie się zmienił i nie była już taka miła jak poprzednio.
Teściowa od razu postawiła mojemu mężowi ultimatum: albo z nią zamieszkamy, albo nie będzie się już z nami kontaktować i po prostu zerwie kontakt. Motywowała to tym, że mieszka sama w dużym mieszkaniu, potrzebuje pomocy, a my ją po prostu porzucamy. Oczywiście z tą pomocą to nieprawda. Teściowa jeszcze pracuje i jest w dobrej formie, nie ma żadnych problemów, ani zdrowotnych, ani finansowych. Kiedy jej to powiedzieliśmy, ona zaczęła się bronić, że chce dla nas dobrze, bo przecież możemy mieszkać z nią, a moją kawalerkę wynajmować i mieć jeszcze z tego dodatkowy dochód. Ja jednak nie wyobrażam sobie mieszkania z teściową pod jednym dachem, bo nie chcę dostosowywać się do jej zasad i do jej humorów.
Nie chcę się kłócić z teściową, ale nie mogę już znieść zachowania i szantaży jej bezczelnej wnuczki
Na początku wydawało się, że sama odpuściła, ale nieustannie żądała od męża, aby do niej przyjeżdżał każdego dnia i to od razu po pracy. W weekendy natomiast chciała, abyśmy oboje do niej przychodzili. Bardzo mnie to irytowało, ale postanowiliśmy nie zaogniać konfliktu. Później jednak zaszłam w ciążę i sama zaczęłam potrzebować uwagi i pomocy ze strony męża, więc nie chciałam odwiedzać ciągle teściowej, tylko odpocząć. Wymigiwałam się od tego „obowiązku” mówiąc, że źle się czuję. Mój mąż też zaczął coraz rzadziej odwiedzać matkę, bo chciał być przy mnie, więc teściowa zaczęła do nas przychodzić.
Zwykle teściowa robiła to, kiedy mąż był w pracy, więc musiałam sama spędzać z nią czas. Mówiła mi wtedy różne niemiłe rzeczy i obarczała mnie całą winą za to, że syn nie przychodzi do niej już tak często i że ją porzucił. Uważała też, że jestem złą gospodynią i nie wiem, co jej syn we mnie zobaczył. W ogóle ciągle znajdowała coś, żeby mnie skrytykować. Nie mogę być dla niej niegrzeczna i wyrzucić jej za drzwi, bo tak zostałam wychowana, a nie chcę też denerwować męża, bo on już przez to wszystko bardzo się denerwuje. Dlatego milczę i próbuję to jakoś znosić.
Czasami narzekam na sytuację mamie, która radzi mi uzbroić się w cierpliwość i zazdroszczę starszej siostrze, która ma świetny kontakt z teściami. Nie rozumiem, co robię źle, dlaczego teściowa mnie tak traktuje. Wydaje mi się, że teściowa nie jest szczęśliwa z tego powodu, że niedługo będzie miała wnuka albo wnuczkę i pewnie nie będzie chciała zajmować się wnukiem.



