Marta prawie codziennie płakala w nocy. Dziewczyna nie mogła mieszkać z teściową. Halina mocno prześlaodwała dziewczynę, nie pozwalała jej spokojnie oddychać. Marta poprosiła męża, aby wyprowadzili się od matki, ale Staszek tylko rozkładał ręce. Mężczyzna nie mógł opuścić matki. Halina wychowywała go sama od dzieciństwa. Kobieta musiała wiele przejść, ale sobie poradziła. Staszek pamięta, jak jej matki często nie było w domu, ponieważ pracowała, aby jej syn miał wszystko, o co prosił. Staszek nie mógł zdradzić matki, nie mógł jej porzucić. Rozmawiał z nią o Marcie, prosił, aby była dla niej milsza, ale najwyraźniej Halina miała to gdzieś.
– Jak mogłeś się z nią ożenić? Ona nic nie wie, nic nie potrafi, jest beznadziejna. Nie umie gotować, źle sprząta, nie jest wykształcona. Wczoraj poplamiła mój obrus, mój ulubiony i nawet nie przeprosiła. Marta nie wesprze Cię ani finansowo, ani mentalnie. Gdybyście mieszkali sami, aż boję się wyobrazić sobie, w jakim brudzie i biedzie byście żyli. Przykro mi, że wybrałeś ją, a nie naszą sąsiadkę Dominikę. Taka dobra dziewczyna, mądra i piękna, nie to co ta przybłęda Marta. Wczoraj Dominika przygotowała takie pyszne ciasto. Gdybyś był z nią, w końcu mogłabym być spokojna – powiedziała Staszkowi.
– Mamo, przestań. Marta studiuje dziennikarstwo, pracuje jako bibliotekarka, a ja nie potrzebuję pomocy materialnej. Kocham ją, jestem z nią szczęśliwy. Przyjmij ją w końcu dobrze, proszę.
Halina tylko wzdychała. Nie zamierzała przyjmować synowej. Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Marta wracała z pracy, natknęła się na nieprzytomną teściową. Najwyraźniej poczuła się nieswojo i zemdlała.
Dziewczyna nie wystraszyła się, przeciągnęła ciało do salonu, ale nie mogła podnieść go na sofę. Potem położyła poduszkę pod głową i przykryła teściową kocem, zadzwoniła po karetkę. Halina została uratowana. Marta wtedy poroniła – dziewczyna nie wiedziała, że jest w ciąży. Wrócili do domu ze szpitala w tym samym czasie. Tylko Halina została sparaliżowana po chorobie. Staszek chciał zatrudnić opiekunkę dla matki, ale Marta była temu przeciwna. Dziewczyna postanowiła wziąć na siebie całą opiekę nad teściową. Marta w nocy czytała artykuły o tym, jak postawić teściową na nogi, a wczesnym rankiem gotowała zdrowe potrawy. Dziewczyna rzuciła pracę, wzięła urlop naukowy na studiach. Halina widziała wysiłki dziewczyny, wstydziła się swojego zachowania. Rok później Halina wytrwałością i wysiłkiem swojej synowej mogła stanąć na nogi. Nie nazywała już Marty przybłędą. Kobieta zdała sobie sprawę, że miała wielkie szczęście z synową.
