Jarosław i Natalia poznali się na studiach. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochali się w sobie od razu. Przez pięć lat trwał okres cukierowy. Wszystko było jak w piosenkach o miłości – Jarek i Natalia nie tylko kochali się, ale dosłownie oddychali sobą. Po pięciu latach wzięli ślub. Rok później zaczęły się drobne kłopoty w życiu młodej pary. Dokładnie mówiąc, nie były to drobne kłopoty, ale jeden duży – Matylda, ukochana teściowa Natalii. Była typem, który nie toleruje „innych kobiet” w życiu swoich synów. Matylda nie chciała wypuścić syna w dorosłe życie.
W obecności Natalii matka była uosobieniem miłego i uprzejmego mniszka, ale pozostawiona sama z synową rzucała się w jej kierunky ze zjadliwymi słowami. Jej lisie oczy i wężowe sztuczki doskonale uzupełniały stereotypowy wizerunek prawdziwej teściowej. Jakoś Natalia i Jarekpostanowili zorganizować sobie mini-wakacje, pojechać nad morze na tydzień. Wiedzieli, że Natalia nie lubi tego rodzaju wakacji, więc postanowili zachować to w tajemnicy. Ich tajemnica nie przetrwała długo – Natalia się wygadała. Matylda kupiła bilety na ten sam pociąg i zarezerwowała ten sam hotel. Och, jak bardzo Natalia była zaskoczona, gdy usłyszała z telefonu głos teściowej, która z radością oznajmiła, że wybiera się z nimi na wakacje.
Tego „urlopu” młodzi nigdy nie zapomną, to na pewno. Matylda zaczęła marudzić wieczorem pierwszego dnia na morzu. Nie wiedziała, czym się zająć, poza ciągłym chodzeniem do pokoju syna o każdej porze dnia i nocy. Nawet sam Jarek był z tego powodu zły. Zaraz po powrocie do domu odbył poważną rozmowę z matką. Oczywiście była obrażona na swojego syna, ale przestała ich niepokoić drobiazgami. Jak to się mówi, „nie wtrącaj nosa w nie swoje sprawy” ponieważ ta zasada musi być przestrzegana zarówno w rodzinie, jak i przyjaźni.

